Kategorie
Toksyczny Toksycznym

Toksycznym

Trzy miesiące temu zmienił się świat. Mój. Nie z powodu ukoronowanego wirusa, który jest równie zabójczy jak uczulenie na koński pot, ale skutkiem odwlekania decyzji, które podjąłem chcąc, niechcący, kąsających teraz mocno, jak pchły bezdomnego psa. Spadła mi maska i się rozbiła na milion kawałków, (wyobrażam sobie, że to była taka wenecka, ze szkła), kryjąca dotąd skutecznie moją gębę. Tę jej przynajmniej część, narażoną na celne mordobicie. Ciągle mi się zresztą zsuwała, niedopasowana i sztywna. Mam teraz do wyboru dwie możliwości: założyć nową, czego nie chce mi się już zrobić, znam efekt uboczny, albo nie zakładać i świecić pyskiem, jak pawian czerwonym dupskiem. Uczucie jest dziwne. Trochę jak wyjście na ulicę bez maseczki ochronnej, czy też szytej ze starych łachów w każdym domu, skutecznej jak jej brak. Wzrok potępienia, jakby miało się być zabójcą, czekającym na wyrok, w obliczu majestatu uznanego za święte, zwyczajem prawa. Bo posiadanie maski jest użyteczne, bo jej nie posiadanie jest niebezpieczne i może być zaraźliwe. Bo maska jest jak kaganiec, trzyma w ryzach i nie pozwala się panoszyć. Może też być modna, jak tania kiecka celebryckiej idiotki, z parciem na szkło, stając się przedmiotem pożądania. Kto nie pamięta niedawnych złości na Muzułmanki, oplecione burkami, musiał sam je nosić. Niedawno groziła im za to kara, teraz nawet ateista może ją otrzymać za ich brak. Widać strach, religia i nakaz z jednego zrodzone są łona. Matki tradycji, spłodzone przez ojca kunktatora.

Mam to w dupie i przez nią teraz piszę, co dobrze chyba wróży na przyszłość. Jednak nie zabrałbym się nigdy za pisanie, gdyby nie osoba, której imienia nie mogę zdradzić, nie skomentowała w ten sposób moich obaw, tyle niedawno poważnych, co już nieistotnych. Należy się jej za to anonimowa wdzięczność. Za to, że kilkoma prostymi pytaniami obnażyła moją bezsilność wobec słabości, wspólnych mi ze wszystkimi, czym wywróciła moje życie do góry nogami. Obawą oceny, lękiem zmiany, trwogą przed samotnością i wstydem porażki. Szczerość bywa bolesna. Broniłem się tak długo, aż prawie zapomniałem przed czym. Zamykając jedne drzwi, otwarłem inne, i choć stoję już za ich progiem i czuję zapach wolności, to spod zamkniętych, wciąż widzę cień przeszłości, chcący mnie dotykać i gonić.

Nie jestem święty, nie jestem idealny, potrafię być podły, samolubny, zazdrosny i toksyczny. Za to mogę przepraszać bez końca. Nie jestem jednak tylko uosobieniem zła, wściekłości i żądzy zemsty. Bez namysłu jestem zdolny do bezinteresownej pomocy. Potrafię współczuć, być wyrozumiały, cierpliwy i pokorny. Mogę być zabawny, pełen optymizmu, nie tylko narzekać i obarczać innych winą za moje braki. I to samo widzę w każdym człowieku. Mam jednak odwagę o tym mówić. Nie czekam na przeprosiny tych, którzy uczynili zło, często myśląc że czynili tylko dobro. Mam to w dupie. O tym będę pisał.

4 odpowiedzi na “Toksycznym”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s