Kategorie
Toksyczny

Pytanie

Dlaczego pytamy innych o zdanie w sprawach, które dotyczą tylko nas samych? Czy szukamy przyzwolenia, potwierdzenia? Dlaczego nie możemy się bez tego obyć? Przecież nikt nie zna naszych myśli, wie co czujemy, lepiej niż my. Ale i tak pytamy i za każdą odpowiedzią krytyczną, która nas nie zadowala, popadamy w zwątpienie. Rezygnujemy z planów, odkładamy decyzje, nawet pozbawiamy się życia takiego, które chcieliśmy wieść, niekiedy na zawsze, bezpowrotnie. Kulimy się potem, oblizujemy rany, których przecież nie odnieśliśmy, bo nie stanęliśmy twarzą w twarz z wyzwaniem i samymi sobą. Oddaliśmy walkę. Po czasie, refleksji, nagle zdajemy sobie sprawę, że po raz kolejny rozminęliśmy się z przeznaczeniem. I tak do następnego razu. Ile można mieć tych ważnych spraw? Skończoną ilość. Do cholery, nie żyjemy wiecznie.

Nauczono nas tego upewniania się. Od dziecka. Mama wie lepiej, tata też, dziadkowie to już na pewno, bo kochają nas nawet bardziej i niczego złego nam nie życzą. Czasem są to wychowawcy lub rodziny zastępcze, z takim samym skutkiem. Potem pojawiają są nauczyciele, duchowni, guru, samozwańczy mędrcy i kołczowie, całe tłumy. Przyjaciele, którym się możemy zwierzyć, psychologowie, którzy podobno są jak dentyści i wyleczą nas, jak nasze zęby, ze znieczuleniem. Książki, gazety, artykuły. Leje się z nas wartko ta potrzeba potwierdzenia, jak woda na kąpiel, po dalekiej, długiej podróży. Wreszcie dostrzegamy, że konsultanci żyją spokojnie dalej, lub już nie żyją, a my szukamy kolejnych. A każdy kolejny jest coraz mniej nami zainteresowany, mniejszy ma autorytet. Jeżeli mamy szczęście, trafi się wreszcie ktoś, kto wie o co pytamy. Kogo rada nie będzie trywialna, zlekceważona, ani nie pozostanie przy czczym moralizowaniu, kto nie będzie tak naprawdę radził samemu sobie. Dobrze nawet, gdy znajdziemy taką osobę, gdy jest za późno na jedną zmianę, dzięki niej może zdecydujemy się na kolejną, może wytrwamy i dokonamy tej niedokonanej. Trzeba jednak nauczyć się słuchać, nie łowić i zagadywać pytaniami.

Żyjemy w toksycznym świecie. Nieustanie musimy konkurować, porównywać się, odpowiadać na społeczne oczekiwania. Nawet w sprzeciwie wobec tego, jesteśmy natychmiast segregowani, otrzymujemy etykietę, nawet czasem kilka. Buntownik, odmieniec, niedostosowany, aspołeczny, ale bywają gorsze. Wystarczy, że nasz wygląd, sposób bycia, ubiór, przekonania, dieta, seksualność, orientacja, różnią się od uznanej za przeciętnie dozwoloną, a już przypisuje się nas do jakieś grupy, subkultury, z którą nie mamy, nawet nie chcemy mieć nic wspólnego. Więc poddajemy się dla świętego spokoju i upodabniamy się do uznanej średniej, udupiająć na całe lata. Znajdujemy łatwe usprawiedliwienie: chcąc przetrwać, musimy krakać jak wrony, wszystkie tak robią, nawet gdy bardziej przypominają orły. Posuwamy się nawet do tego, że wybieramy sobie ludzi, z którymi przyjdzie nam spędzić życie, którzy nieustannie będą nam o tym przypominać, czyniąc nas jeszcze bardziej niepewnymi.

A przecież nie musimy, ani pytać, ani się upodabniać, ani nawet szukać potwierdzenia. Jest inna droga. Możemy to po prostu mieć w dupie. Nie przejmować się. Nie usprawiedliwiać się asertywnością, która może zaboleć, bo nie musimy nikomu tłumaczyć się z naszych wyborów. Możemy robić to, na czym nam zależy, nikogo nie krzywdząc i nie rozczarowując. Poczekać na samych siebie, dać sobie czas i zbierać owoce własnego życia, nie cudzego, udając że jesteśmy zadowoleni. Nasze związki, jeżeli się na nie zdecydujemy, będą pełniejsze. Staniemy się partnerem, partnerów odnajdziemy, sami nas znajdą. Nasze przyjaźnie będą szczere, oparte na potrzebie ich posiadania, nie lęku przed samotnością. Wychowamy niezależne i wolne dzieci, które będą umiały powiedzieć nie, kiedy będą zmuszane do robienia czegoś wbrew sobie. Praca będzie nas cieszyć, nie będziemy wykonywanej narzuconej, ale tą wybraną. Uniezależnimy się od pokusy pytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s