Kategorie
Rodzina Życie

Aktor

Nie umiałem nim zostać i do dzisiaj trochę tego żałuję. Mając dziewiętnaście lat zdałem egzamin do szkoły teatralnej. Prawie, bo nie pojawiłem się na jego trzeciej części, pisemnej. Chcąc być absolutnie szczery, to musiałem o to poprosić. Etapy praktyczne przeszedłem nadspodziewanie dobrze. Pierwszy wręcz mnie uskrzydlił. Opijałem już studia ze znajomymi w aktorskim akademiku, dla których było oczywiste, że spotkamy się jesienią w szkole. Przed drugim pojawiły się wątpliwości. Miałem już żonę, którą poślubiłem zresztą przed maturą, ku zgrozie nauczycieli. Była w ciąży, jeszcze bardziej zagubiona niż ja, chciałem jej pomóc. Znałem zaborczość mojej rodziny i brak akceptacji jej, dla nas jako małżeństwa. Wiedziałem, że przez następne cztery lata będę rzadkim gościem w domu, potem nie będzie inaczej, a chciałem być ojcem mojego dziecka na co dzień. Bez przekonania stanąłem przed tłumną komisją. Pokazałem zęby, sprawdzali zgryz, pazur talentu już mniej. Jednak znalazłem się w liczbie czternastu, czy szesnastu, dla których było miejsce na wydziale.

Popełniłem błąd, szybko do tego doszedłem. Rok później chciałem to naprawić. Niestety, tym razem usłyszałem, że miałem miejsce rok wcześniej, w tym nie zrobiłem postępów i pa. Pojechałem jeszcze do Warszawy, tam Krakusów nie lubią, efekt był do przewidzenia i zdałem egzamin do szkoły prywatnej, ale to nie było PWST, tylko namiastka (akurat okazała się niezła, znowu się pomyliłem). Musiałem się zmierzyć z zawodem, który sprawiłem zaprzyjaźnionej aktorce, która mnie przygotowywała do egzaminu. Jej pytanie, coś ty zrobił, jak to się nie dostałeś, słyszę jak wyrzut sumienia. Jednak zadowolenie kilku osób było mało przyjemne, w tym ojca, który z jakimś sadyzmem powtarzał, że i tak się nie nadawałem, czas zająć się czymś innym, bo i tak już przejebałem życie. Musiało minąć ładnych kilka lat abym zdał sobie sprawę z własnego talentu. Poparty pracą, której smak już znałem, mógł ze mnie zrobić artystę. Pewnie byłbym unikalny. Jeżeli przeczyta to aktor i poczuje się urażony, to nie mogę przeprosić. Większość aktorów to ukryci debile. Słuchanie wywodów niektórych z nich wywołuje u mnie niesmak. Może nie wiedzą, że poza zdolnością do odczuwania i wczucia się w rolę (także, gdy zabiera się głos publicznie, na tak zwane ważne tematy), trzeba by ją zrozumieć, warsztat to za mało.

Kocham teatr. Mieszkając przez długi czas w Londynie wydałem majątek na bilety. Oglądałem na scenach aktorów ogromnych w swoim zawodzie. Jeżeli gdziekolwiek, to tam przeżywałem katharsis. Wbijali w fotel. Podobnie jak scenografia, muzyka, nawet zapach. Angielskie teatry nie pachną kurzem i perfumami starszych pań, jak nasze (mam skojarzenia z zapachem kościołów), ale jak drogie limuzyny, do których wsiadasz i wiesz, że to będzie jazda, nie wleczenie się po ulicach. Bywam zażenowany, prawie nigdy się nie wstydzę, ale serce mocno mi biło, gdy mogłem z tymi potęgami rozmawiać. Życie ciągle stawia mi na drodze artystów. Moja druga żona była tancerką, jedna z byłych dziewczyn jest świetną dziennikarką i dzięki niej poznałem ludzi, o których mógłbym tylko poczytać w jej gazetach. Gdybym napisał kogo, pewnie nikt by nie uwierzył. Zakochuję się w artystkach, przypadkowo dosiadam się do artystów, nawet w samolotach. Dobrze się rozumiemy, może dlatego, że sam jestem niedoszłym, ale jakoś jestem. Nie mam już do siebie pretensji, że kiedyś rozminąłem się z powołaniem. Czasem, może, coś sentymentalnie mnie chwyci i przez chwilę wyobrażam sobie, co by było, jak by to jednak było.

3 odpowiedzi na “Aktor”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s