Kategorie
Psychika Uczucia Życie

Bezdomność

Ilu ludzi zna bezdomność? Nie tą widywaną, ale tą z którą się żyło? Zbyt wielu. Powinna pozostać nieznana. Do mnie przyszła zaproszona. Sam ją zawołałem i była moją towarzyszką przez jakiś czas. Odeszła do innego, bardzo niechętnie, mam nadzieję, że odrzucona umrze w zapomnieniu. Żałowała, że nie poznaliśmy się za dobrze. Ostrzegła, że zawsze pamięta o swoich wybrankach, każdego z nich darzy uczuciem, nie pozwoli o sobie zapomnieć i chciałaby wrócić. Dziwka

Poza chorobą i wojną, nie ma niczego gorszego od bezdomności. To samotność dzielona z innymi samotnymi. Nigdy nie spotkałem ludzi równie nieszczęśliwych, którzy potrafią się do tego dostosować. Kilka miesięcy na ulicy, czasami na zmianę w hostelach i noclegowniach, żebranina, szukanie jedzenia w sklepowych śmietnikach, dorywcza praca za kilka groszy, zmienia ludzi w cienie samych siebie. Niepewność kolejnego dnia. Nawet tych, których natura nie obdarzyła bystrością. Inteligentnych potrafi zmienić jeszcze szybciej. Dzień, gdy staną w kolejce po darmową zupę lub poproszą o wsparcie, jest oficjalnym przyznaniem się do porażki. Upokorzenie w końcu znika, pozostaje przetrwanie. Jakby coś kliknęło w maszynie mózgu, albo jakby z poczwarki ludzkiej wyłaniał się ktoś nowy, bezdomny.

Historie życia, które wysłuchałem były najsmutniejszymi z którymi się spotkałem. Chciało mi się ryczeć nad ludźmi, których dotąd uważałem za nieudaczników. Oni też mieli rodziny, często równie duże jak moja, dzieci które na nich czekały. Na niektórych nie czekał nikt, od zawsze byli niechciani. Niektórzy mieli poszukiwane zawody, inni wykształcenie i doświadczenie, którego można by pozazdrościć. Niektórzy byli sobie może winni, inni nawet nie rozumieli dlaczego są w takiej sytuacji, mieli życiowego pecha. Wcale nie wszyscy byli alkoholikami, niewielu wybrało takie życie. Było między nimi jedno podobieństwo, zanik twórczego myślenia, kierowała nimi inna logika. Jakby pomiędzy nimi i mną stał przeźroczysty mur, mogliśmy się zobaczyć, ale już nie usłyszeć. Byłem przerażony. Byłem wkurwiony. To nie był film, nie byli Nędznicy, książka Wiktora Hugo. To działo się naprawdę i ja w tym brałem udział. Musiałem się z tego wydostać.

Moja bezdomność była krótka. Wprawdzie nie brałem jej pod uwagę, ale z chwilą gdy podjąłem decyzję o zmianie dotychczasowego życia, okazała się rzeczywistością. Rzuciłem pracę, zerwałem związek którego nie potrafiłem kontynuować, innego nie umiałem nawiązać, w rodzinie powiedzieliśmy wzajemnie co o sobie myślimy, spaliłem za sobą mosty. Miałem wyjechać za granicę, do mojej Anglii, bałem się, że już nie wrócę. Zostałem ze względu na córkę i tą nadzieję. Potem pojawiły przeszkody, których nie mogłem przewidzieć i stało się. Zostałem sam, bez domu, choć powinienem go mieć, bez pieniędzy, choć mogłem je zarabiać. Pomoc przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Na przyjaciół, już byłych, nie mogłem liczyć. Na najbliższych także, co do dzisiaj jednak mnie boli. Są jak banki, oferują tylko wtedy, gdy tego nie potrzebujemy. Pomogli mi ludzie, którzy sami mają problemy, albo których kiedyś obraziłem, ale nigdy na mnie nie postawili kreski. Ci którym pomogłem, mieli tylko jedno do powiedzenia. Trzymamy kciuki. Możecie sobie je teraz powkładać, wiecie gdzie?

Nie jest idealnie. Trochę potrwa zanim wyjdę na prostą. Ale nie odciąłem się od bezdomnych. Pomagam im. Jestem wolontariuszem. Dzielę się czym mogę, wpłacam co mogę, gotuję dla nich, wożę im potrzebne środki w miejsca, gdzie śpią i koczują. A są to miejsca nieludzkie. Doprowadzają mnie czasem do szewskiej pasji, ale ich rozumiem. Poznałem ich i wiem, że poza jedzeniem i ubraniem potrzebują pomocy duchowej. Może uda się stworzyć kiedyć taką. Nikt kto tego nie przeżył, nie wie jak to jest. Każdy powinien mieć dach nad głową, a jego utrata nie może być karą. Chętnie wysłałbym na taki turnus, jak mój, każdego kto pozostaje obojętny. Bezdomność miała rację, nie pozwala o sobie zapomnieć.

4 odpowiedzi na “Bezdomność”

Czytam teraz ” Utwory żebrane – powrót z dna” Piotra Jastrzębskiego. Jestem w szoku, nie potrafię tego przyjąć. Bardzo burzy moje podejście i wiarę w ludzi 😦 To prawdziwe relacje z tego dna. Pisze bez znieczulenia, fakty. Potwierdza tylko to co piszesz. Tylko Ty zrobiłeś to bardzo łagodnie.

Polubienie

Łagodnie? No nie jestem pewien. Wydostałem się z tego tylko z pomocą innych i na bezduchu, jakbym tonął. I wiesz? Kierdy mówimy nie przeszłości, przeszłość mówi nie nam. Tego trzeba być świadomym. Chyba sobie z tego nie zdawałem sprawy. Powrót jest zakazany. Gdybym był kompletnym idiotą, ktokolwiek mógły mnie przekonać, że jestem nieprzystosowany. Że winny zawsze jestem tylko ja. To nieprawda. Udawane, kłamstwa, ułuda, fałsz, w którym żyłem, nie było moim dziełem. Teraz świadomie nie chcę wrócić. Z tym wiąże się nie bardzo świetlana przyszłość. Dużo ciężkiej pracy i rozpoczynanie wszystkiego od początku. Utwory żebrane mogą postraszyć. A powiem Ci, rzeczywistość jest znacznie gorsza.

Polubione przez 1 osoba

Wiesz dlaczego tak „straszą”, a może ostrzegają? ..bo są tak realne i tak niewiele trzeba, by się poddać, by popłynąć na dno.. I tak jak piszesz, to nie tylko „twoje dzieło”. Bliscy, środowisko, czasem los, pech.. nie od razu.. Długo nie zapomnę tego, co przeczytałam. Może teraz wiem troszkę więcej, może troszkę bardziej rozumiem.. przynajmniej próbuję. Złapałam „innej perspektywy” i nie chciałabym sprawdzać tej teorii w praktyce.

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s