Kategorie
Rodzina Toksyczny

Wina

Nic w przyrodzie nie ginie. Zbrodnia i przewina wymaga kary, nawet ta stara i wybaczona, nie ukarana na czas. Wisi jak musze truchło, na zakurzonej pajęczynie, aż przeciąg pobudzi ją do życia. Wtedy spada znienacka, oplatuje twarz, wpada za kołnierz, wywołując obrzydzenie. Dawno zapomniana martwota, dotyka żyjącego ciała, dręczy dreszczem. Wspomnieniem winy, ożywa, jakby nie umarła, ale zawsze tam wiernie czekała. Fajne, nie? Poetyckie. Można by tak się rozpisać, rozpędzić i pierdolić bez końca. Dla wielu było by to nawet p r z e p i ę k n e. Nie o to jednak chodzi, aby zawsze było w końcu pięknie, bo tak naprawdę nie jest. Tylko się oszukujemy, że jeżeli znajdziemy dystans i słowa, którymi złagodzimy ból i świadomość bycia zwykłym egoistą, to się nam uda ukoić, to nasze poczucie winy. Nic z tego. Nic tego nie zmienia. Kolejne role, partnerzy, prace i zajęcia, dobre uczynki. Terapie, na które musimy się udać, tylko po to by sobie udowodnić, że zawsze byliśmy po dobrej stronie barykady życia, a te odrobiny zła, zebrane, zamieniające się w lawinę, to nie my, to wypadkowa zdarzeń, na które nie mieliśmy przecież wpływu. Możemy się spowiadać, znosić porażki, doszukując się w nich pokuty, medytować, szukając spokoju i zadośćuczynienia własnej nikczemności. Możemy pić, unosząc się na fali samozadowolenia i chwilowego stanu osiągnięcia pewności, że my dobrzy, że my mądrzy, że to my jesteśmy oświeceni. Możemy zapalić coś, zażyć coś, nawet zażywać latami. Możemy się samookaleczać, biczować i zadawać sobie kary. I nic. Prędzej czy później i tak nas dopadną wątpliwości, że szukamy sposobu wytłumaczenia się, zamiast przyznania się do błędu. Poczujemy się dokładnie jak powinniśmy. Zwykłymi gnojami.

Spotkałem się z moją byłą żoną. Pierwszą, której jak kolejnej obiecałem, że będzie pięknie, że przetrwamy wszystkie przeciwności, że nic nam nie da rady. Kiedy ją tak przekonywałem, święcie w to wierzyłem, byłem dzieckiem, miałem 18 lat i począłem mojego pierwszego syna. Z przekonywań pozostało jedynie uwikłanie, dojrzałej już kobiety, nie dziewczyny już, w moją rodzinę, gdzie wszyscy są niewinni, bywają tylko czasami egocentryczni i trudni. To nie jest prawda, moja rodzina nie jest trudna, jest wampiryczna, z każdego wysysa siły, swoich i obcych, aby i z nich uczynić naszych, poszerzając krąg potencjalnych ofiar. Nie rozwija się, nie pozwala się rozwijać i zabiera i czas i życie. Za każdą pomoc każe słono płacić. Poczuciem winy, nieoczywistym i podstępnym przymusem przywiązania, wyrafinowanie delikatnym mitem niby rozsądku, z którego nigdy nic nie wynika, poza niewolą. Moja była żona została oszukana, przeze mnie, nadal jest wykorzystywana przez moich bliskich. Patrzyłem jak odjeżdża samochodem, przerywając gwałtownie naszą rozmowę, wściekła że się z tym nie zgadzam, że nie wolno jej więcej tracić nawet godziny. Rozwiedliśmy się dawno temu, a moja rodzina nadal trzyma ją w szachu poczuciem odpowiedzialności. Chciałem za nią biec i krzyczeć, zostaw to, to nie jest i nigdy nie było twoim obowiązkiem, aby się odwdzięczać, to my powinniśmy zrobić coś dla ciebie! Zniknęła za rogiem.

Nie wiem jak mogę jej zadośćuczynić. Nie wiem jak jej powiedzieć, że to ją niszczy i powinna zająć się wreszcie sobą, że już wystarczy, ma prawo pozwolić na życie, dla siebie i tylko tym co jest dla niej ważne. Ale to jest jak narkotyk, uzależnienie, które tak nas zmieniło przez lata, że bez niego świat i przeszłość traci sens.

Proszę cię, zostaw nas, ich. Ja się z tego wyrwałem ledwie i wiem jakie to trudne. Odebrałem sobie dotyk każdego, kto mógł mnie kochać równie mocno jak ja mogłem ciebie, z wzajemnością, byle by nie wikłać, nie uzależniać, nie ranić. Masz jeszcze całe życie przed sobą. Leć. Ja też lecę, uczę się latać. Da się, tylko powiedz wreszcie dosyć.

4 odpowiedzi na “Wina”

Rodziny bywają straszne. Najstraszniejsze są te, które udają normalne. Zawsze można powiedzieć nie. Trzeba jednak pamiętać, że nie obejdzie się bez konsekwencji. Ale chyba wolność jest najważniejsza. Bez niej nie można być sobą i sobą się dzielić. Zapraszam do pisania. Opublikuję na podstronie Goście, anomimowo jeżeli to konieczne.

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s