Kategorie
Życie

Wegetarianin

Pewnego dnia stałem się wegetarianinem. Nie dlatego, że pokochałem zwierzęta. Lubię je i prawie całe życie miałem jakieś przy sobie. Przekonałem się do kotów, nie jestem już tylko psiarzem, wędkarzem akwariowym, klatkowym ornitologiem. Byłem kilka razy na polowaniach i strzelałem, jak inni myśliwi, do dzików, saren, nawet wyprawiłem się na łosia, w lasy dalekiej północy. Jadłem mięso i czasami mi go brakuje. Kiedy je zjem, robi mi się źle, nudno, odzwyczaiłem się.

Dzień na wegetarianizm przyszedł zupełnie znienacka. Od kilku tygodni przygotowywałem posiłki dla mojej babci, która znowu zapomniała, że nie ma trzydziestu lat, tym razem złamała sobie biodro i trzeba było jej pomóc, zamieszkać z nią na jakiś czas. Serki, szyneczki, bitki, sosiki, ubijane z mlekiem i masłem ziemniaki, kotlety, sznycelki, zawsze płaskie jak plasterek krakowskiej, zupy na dwa dni, bo świeże, na rosołach, gotowanych godzinami. Wycinanie tłustych przerostów, żyłek i kosteczek, idealnych dla żebrzącej pod nogami suki. Młotkowanie schabowych, nawet kurczaków, czekanie aż makaron albo ryż, staną się przezroczyste, prawie jak woda. Jestem niezłym kucharzem, ale musiałem dojadać, wiadomo, księżniczka ma kaprysy. A tu wrzody, znikąd niby, ale zapowiadały się już od dłuższego czasu. Nie mogę spać, nie mogę obejść się bez leków, o których istnieniu nawet nie wiedziałem. Więc zmiana, ja gotowanie na parze, dla staruszki jak lubi, na smalcu i margarynie. Jest piątek, jem rybę z parowara. Nie mogę, smak papieru toaletowego, konsystencja kartonu. Sobota, jem smażone, nie mogę, czuję jak walczy mój żołądek. Niedziela, znowu para, tym razem wieprz. Nie mogę, z sentymentem wspominam piątkową rybę. Ale warzywa zjadam i nie boli mnie nic. Poniedziałek, nie dotykam mięsa. Miesiąc później? Nawet nie przychodzi mi do głowy, że mogłem je kiedykolwiek jeść.

Moi znajomi wegetarianie i weganie mają inaczej: zawsze brzydziłem się mięsożercami. Jak można zabijać niewinne stworzenia? Miałam trzynaście lat. Na wakacjach na wsi, widziałam jak robili kaszankę i kiełbasy. Nigdy więcej. Zaczęliśmy z moim mężem medytować. Zła karma. Po poznaniu faktów uznałem, że nie potrzebuję tego typu białka, mogę go zastąpić, tym zdrowszym. Jestem buddystą, to oczywiste. Tylko dieta wegańska zapewni nam czystość. A ty? Opowiadam szczerze jak było. Czekam na reakcję, konsternacja i prawie zawsze zawód. No sorry. Nie miałem snu proroczego, nie zakochałem się w wegetariance, która tak mnie zachwyciła, że do dzisiaj o niej pamiętam i co jadła, nie zmieniłem przyzwyczajeń, bo mnie religijnie olśniło, nie padłem w objęcia kwiatu lotosu, nie zmusiłem się do oglądania filmów z ubojni. Nie mogłem normalnie egzystować, siedzieć na kiblu godzinami, który wrzynał mi się sedesem w chude pośladki i udawać, że czuję się bosko, bo przeczytałem gazetę leżącą na pralce, już trzeci raz, od deski do deski.

Moi znajomi, jedzący mięso: odkąd to go nie jesz? Odpowiedź ta sama. Reakcja? Od, o Jezu, o kurwa, do dupy. Od współczuję, do, masz przejebane, szkoda, te wrzody. Ojca, ciotkę, kogoś tam, też załatwiły. Co, yyy? Nic wielkiego się nie dzieje. Czuję się zupełnie dobrze, jedząc to, co jem. Ale buty ze skóry nosisz? No noszę. Musisz się nabawić z tymi trawami? Czasem. A pijesz? No pewnie. Przynajmniej tyle, jak z wegetarianami.

A ty wiesz, oglądałem ostatnio film, o takim jednym, chyba Niemiec, też wegetarianin. On strasznie silny jest. Na sałacie, całą masę na sałacie zrobił … Wiem, widzaiałem.

W odpowiedzi na “Wegetarianin”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s