Kategorie
Toksyczny Toksycznym

Odliczam

Brak mi słów. Nie chcę rozmawiać. Przed moim tymczasowym domem stoi były przyjaciel. Nie wiem jak mnie znalazł. Musiał przyjechać z Polski. Nie odbieram telefonu, patrzę na niego, zza okna. Coś krzyczy. Do uszu wsadziłem słuchawki. Portishead. Głośno grają.

Siedzę w nie swojej kuchni, na nie swoim krześle, przy nie swoim stole. Włączyłem laptop. Zapaliłem papierosa. Otwarłem piwo. Nie poszedłem do pracy, bo ktoś z ZUSu jest chory i mają mnie w dupie, trzydziesty już dzień. Robię przelewy. Komórka, księgowy, zaległe karty, pożyczka. Jeden będzie dla bezdomnych. Na food not bombs. Telefon wciąż dzwoni. Nie chcę rozmawiać. Nie mam jeszcze o czym. Zostaw mnie. Jestem nierozmawialnie nieruchomy.

Źle spałem. Śnił mi się dziki sex, wojna i porodowa śmierć. Pewnie dlatego, że o tym pisałem. Jestem zły. Rano wypadła mi plomba, znowu ten sam ząb. I łapię się na tym, że jest jak fetysz, zawsze się psuje, gdy mój dentysta jest daleko, skądś, stąd. Dzisiaj się wykąpałem, pierwszy raz od stycznia. Wanna to raj.

Hardzieje mi serce. To już pół roku odkąd zasnąłem na mrozie. Nie mogłem wstać, tak zimne miałem stopy. Łydki bolały jak skurcz. Pięć miesięcy odkąd nie mam rodziny. Trzy, gdy nauczyłem się spać na podłodze i wyschłem jak wiór. Miesiąc prawie w obcym kraju. Dziesięć lat odkąd nie żyję jak pan.

W głowie się zalecam:

Nędzarz bez nóg, do wózka na żmudne rozpędy,

Przytwierdzony jak zielsko do ruchomej grzędy,

Zgroza bladych przechodniów i ulic zakała,

Obsługując starannie brzemię swego ciała,

Kręci korbą…

I jak gdyby na lirze, w czas słoty…

Turkoty…

Zwiastuję:

Nie jesteś bliżej niż my boga,

Jesteśmy wszyscy dalecy od niego,

Ale cudowne i błogosławione,

Są twe ręce przez niego…

Ale ty jesteś drzewem…

I płynę, jak nad Tamizą:

Shell I compare thee to summer’s day?

Thou art more lovely and more temperate?

Routh winds…

And every fair…

Pewnie znowu jutro rzucę się na kontakty. Wstawię ich cały rząd. Będę tłumaczem, udawał, że znam się na robocie. Wysłucham kilku bzdur. Zapytam jak się masz, co za dzień ponarzekam. Co za pogoda. Londyn, Antwerpia i Łódź.

Nie dzwoń przyjacielu. Nie czas na rozmowy. Jedź. No jedź. Kurwa, idź już.

7 odpowiedzi na “Odliczam”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s