Kategorie
Życie

Szabla

Spotkałem wczoraj kolegę. Trochę przyjaciela. Trochę brata. Pana. Z woli, co boli, naszej i nie naszej. Jesteśmy dla siebie lustrami. On może wyższy, bardziej błękitny, może nie. Wiem że czyta, co piszę. Dla niego nie jestem anonimowy. Nawet nie toksyczny. Nie wiem czy był pijany. Ja tak. Zmieniłem mu miano dla zabawy, na litewskie, z brzmienia. On rozumie każde moje słowo, ja jego każde. Dał mi swoją książkę, nową. Urwał mi się film. Musiałem ją przeczytać, nocą. Czytam ją kolejny raz, tym razem świadomie, pomimo znajomości treści. To urywanie jakoś nie całkiem jest urwaniem.

Chciałbym zapytać tę nicość, wszystkość, czemu nam to robi. Dobrzyśmy. Niedobrzy. Za szczerzy? My sobie na obrazę nie pozwalamy. Mogą być kurwy pospolite, a my trwamy. Nie klniemy bardziej kulturalnie, ale nikogo nie przeklinamy. On stracił matkę, ja dwie. Nie łkaliśmy, twardzi.

Pokazałem mu Twoje zdjęcia. Pospolitością Cię nazwał. Dokąd nie powiedziałem, jak się zwiesz. Bo my tacy sami. Nie mówimy, ktoś my. My i my. Bitki i wypitki. Nie zawsze do szabli. Moją tą, do ruszania ręką, za ciężką, ma w swoim domu krakowskim, meksykanka, lesbijka, do której się tulę, gdy ją zobaczę. Bo ona czuje, a jej za to dałbym prawo wyboru. Fikcyjny ślub. Szablę dziadkową ma Czarownica. I sygnet. Ten z półksiężycem i gwiazdą sześcioramienną. 1772. W małej wsi. Nikomu nie oddała. Wybrała mnie. Nie do mnie powinien należeć.

Wypierdolą mnie z tego hotelu. Piszę i palę. I piję. Mało jem. O to chodziło, by nie widział mnie nikt. Mało mnie w tym kochaniu. Śmieje się ze mnie świat. I ja z nim śmieję. Prawdziwie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s