Kategorie
Psychika

Na całe płuca

I co Ci napiszę? No jestem znów w moim nowym, nie moim domu. Zachwyca mnie Belgia, bardziej niż bym chciał. Miałem spacer poranny, mimo picia nocnego. Wybijał mi kościół godziny, jak mariacki, by mi grał. Moza, jak Tamiza i Wisła. Nabrałem oddechu, całe płuca. Aż po brzuch. Uciekinier.

Dobrze mi. Daleko od miasta, które jest moim i w którym, nie muszę poszukiwać i nie muszę się ukrywać. Nie mieszkać, w wynajętym na kilka dni, hotelowym pokoju. Po to by tam jechać i pobyć sam. By się upić z garsteczką przyjaciół i pisać i czekać. Na nic. Na Tą, która mniej niż kilometr mieszkała i którą mógłbym zobaczyć, gdybym poczekał. Nie mógłbym. Przyrzekłem. I tak już musiało być.

Mam tych ludzi tutaj, których lubię. Dobrych. Ja zmieniam ich, oni zmieniają mnie. Dobrych jak wypieczony chleb. Z masłem. Tak dobrych, że aż mi się robi za niedobrze. Słodcy są, miodem polskim. Tak mi zwyczajnym, swojsko moim, przetrwalnym, pełnym nadziei i złocistym. A nawet nie lubię miodu.

Zasiedli rano do książek. Po śniadaniu. Siedzą i czytają. Bokiem swym, w boki, obok jeden, drugiego. Widok to najurokliwszy. Polski robotnik, w kraju obcym, czytający jak mnich. Inteligent. Cisza zupełna. Ja piszę. Nie przeszkadzamy sobie wcale. Czy ja do raju trafiłem? Nie wydaje mi się to? Czad!

Mamy nieustawialną antenę NC+. Chcemy zobaczyć mecz. Niech ustawiają, ja wymyję garnki. Gotuje się rosół. Powoli. Pachnie. Wonnie. Dzwoniła Margo. Mam dla niej prezent, jak dla Tej. Dla Margo bursztyny, dla Tej były róże, zaklęte w ołowiu. Obawiam się, że oba zostaną u mnie. Po Kresowy kres. Dam ciotce. Pochawli gust. Tej nie mogłem dać, a by jednak chciała. Margo nie mogę. Jeszce więcej by się spodziewała, za dużo. Jakoś się muszę z tego wywinąć. I jeszcze myślę o tej pani. Z Bunkra, przepiękna. Uśmiech, grzeczność i prawdopodobny, gorący fuck. Może bym o tych zapomniał? Ta, nie Ta, z Bunkra pani ma ramiona jak Wenus i myślę, że może jest lepsza niż te? Niż wszystkie? Nie wiem. Staram się nie być nieobojętny. Nie zimny, jak lód? Jak nic? Wzywa mnie wieża na mszę. Protestancko. Wyzywająco. Nie pójdę.

Dalej zakochany. Jak pierwszego? Nie. Drugiego dnia. Im więcej czasu bez siebie spędzamy, tym będzie więcej do opowiadania. Bo pewnie kiedyś tak będzie. I zamknę to, tutaj pisanie. I będę cię, Ty wiesz… I nigdy Ci o nim nie powiem, że pisałem o Tobie. Moja. Miennes. Ma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s