Kategorie
Toksycznym Życie

Mandarynki

Są mandarynki, hasz i jeszcze żelki. Haribo. Każdego po trochu. Robi się ciemno, nadchodzi jesień. Lubię ją. Czerwono listną, ciepłą jeszcze latem, chłodną czasem odpoczynku. Nie dla mnie, ale zobaczę czym Galia, zechce mnie zaskoczyć.

Słucham muzyki i powolutku zatapiam się w stanie wyciszenia. Nie mam z kim się pośmiać, wszyscy poszli spać. Więc się zanurzę w spokój. Popiszę tu i tam. Dobrze, że zapaliłem, czuję głód, jakiego dawno nie czułem.

To już tydzień od powrotu z Krakowa. Dziwnie to brzmi, mój dom musi być tam gdzie ja. Znowu jestem cały w sińcach. Nawet łydki i brzuch. Szalony Turek, Belg w trzecim pokoleniu, najechał na moją drabinę zwyżką. Taki podnośnik. Leciałem jak worek piasku, ku górze potrzaskanych palet.

Próbuję do różańca przymocować nowego Chrystusa. Za cztery złote, miedzianego, ze sklepu na Placu Mariackim. Ja i dewocjonalia. Anioł. Zemsty i pomoru. Czekałem, czy jakaś siła mnie stamtąd nie wygna, albo też ktoś.

Złożyłem w ofierze Najadom prezenty, dla Tej i Margo, Tej pierwszego imienia. Przyjęła rzeka z pluskiem, wielki bursztyn w srebrze i ołowiany, pozłacany kwiat, z antykwariatu. Polce bym nie dał, bo muszę odkochać, Flamandce, bo zakochać nie chcę. Się.

Była burza. Błyskawice przez całe niebo. Zygzakowym znakiem rozświetlające zakłębioną szarość. I deszcz. Jakiego dotąd nie widziałem. Inny deszcz. Jeszcze nie mój. Nie wiem dlaczego, ale pomyślałem o córce. Złapał mnie jakiś sercowy skurcz. Inny skurcz.

Nie mogę z kibla zrobić palarnianego Eremu. Kategorycznie. Przyjedzie pooperacyjny gość. Gardło. Nie wiem, czy będzie tu mieszkał? Jeśli tak, to będzie ciasno i jeżeli chcę pisać, nie będę mógł spać. Bo na chwilę osobistej ciszy, pozostanie mi noc.

Znowu nie piję. Obserwują mnie. Myślą, że wypicie w godzinę butelki wódki, na trzeźwo, czyni mnie uzależnionym. Nie będę tłumaczył, piję kiedy i ile chcę. Albo też wcale. Po to zadręczali mnie psycholodzy. Abym wiedział, czy mogę. Dojadam mandarynki. Kończy się działanie konopi. Włączę film o zwierzętach i się wyłączę. Pstryk.

W odpowiedzi na “Mandarynki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s