Kategorie
Psychika Toksycznym

Z wariatem

Jestem wariatem. Od zawsze. Lądując w szpitalu, dla obłąkanych, na jedną noc, bo miałem już dość, chcąc spokojnie podciąć sobie żyły, w ostatniej kąpieli, nie oprzytomniałem. Stałem się zawzięty. Ozdrowiałem. Z naiwności lat. Potem to już była zgroza? Sielanka! Ja to wszystko wiedzialem. Inni też. Tylko się nie przyznają. Na każdego przyjdzie taki dzień. Prawdy. Bójcie się!

Nie muszę być nikim, kogo ktoś sobie wybrał. Kimś, kim za nic stać się nie chciałem. Jednak w poddaniu sekund, tak i nie, mogłem się stać i dla wielu się stałem. Przecinki. Interpunkcja. Rytm i sylaby. Tak mnie to już do dna wpierdaląco, źle wkurwia, ten brak praktyki w doborze słów. Moich też. Nie muszę się sobą dzielić. I nikt nic z siebie nie musi mi dać! Nawet przebaczę brak elementu wiedzy. Braku zdania nie. No nie! Intonacja ojczystych liter. Nie tylko chamowaty, na ostatni takt, synkopy przycinanie.

I co? Mam na gębie pełno srebra. Patrzą na mnie. Wystaje mi kilka szpilek. Zawsze je miałem. Nie od niedawna. Teraz jestem. Całym sobą i będę coraz bardziej, po każdym dniu. Nie podoba się? Nie patrzcie. Ja na was tak. Na mnie z wczoraj. Jestem ciekawy. Obserwujący i rzadko pozwalam sobie na krytykę. Kogokolwiek. Na tą prawdziwą. Która odbiera szacunek i chęć na kolejną noc, z której nie chce się obudzić. Wariat. Udający normalnego. Jedyny, który za każdą przewinę pluje sobie, w siebie odbicie.

Toksyczność to nie jest przenoszona choroba, jakimkolwiek zmysłem, ciałem, kałem, spermą, krwią, katarem. To jest niedostosowanie. Niezgoda. Nie i ciągłe nie. Aż do Pa.

Nienawidzę szmat. Tych bezdusznych, kompleksami ogarniających cały znany mi świat. Niszczących siebie, co akurat mam w dupie, ale innych. Zabierających nadzieję, ważniejszą niż tlen. Tego robactwa, które tak obrosło w chitynę, że nie pomoże na nich żelazny but. Wieczna trwałość niczegości. Tak jad, jak trucizna. A dla nich to my jesteśmy bez znaczenia. Im nie do pary z wariatem.

Czy to tylko mnie się wydaje, że to już czas, podpalić to wszystko i na popiele wysiać, co pozostanie, ostatnie ziarno i pył i nawet zupełnie, całkowicie, nic?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s