Kategorie
Bez kategorycznie Życie

Przepraszam

Nachalność niewinności. Lub niewinność nachalności. Nic z tego. Ani, ani. Okazało się, że mogę być szantażystą emocjonalnym. Nie podpadam. Mam w dupie prawie wszystko. Poza dziećmi. Poza babką, moją matką, której nawet nienawidząc, zawsze przyjdę z pomocą. I na pewno matkom moich dzieci. W zasadzie, gdy miałbym to rozwinąć, to nie miałbym w dupie niczego i nikogo. Paradoks. Mam w dupie i nie. Jestem Milionem i cierpię za miliony. Śmieszne. Żenujące. Tak mam. Bardzo chciałbym zwariować. Dostać schizofrenii, jak dostaje się kataru. A tu nic. Narkotyki nic. Alkohol nic. Odporność genów? Coraz bardziej się przekonuję, że jestem wyjątkiem. Nie wyjątkowy. No i jestem egocentryczny. Kto na Boga nie jest? Oddałem tyle pieniędzy na tych, którzy nie umieją ich zarabiać, że brakuje mi ich codziennie. Nie jestem patronem. Nie oddaję w zamian. Daję. Może to karma, może wychowanie? Po to haruję. Po to żyję. Po to mnie boli. Ciało i boli dusza. Nie umiem przejść obojętnie. Płaczę nad, płaczę spod. Ale nie pozwolę sobie niczego odebrać. Walczę nieustannie. Obiektywność woli. Pamiętaj, mówił mi dziadek. Jesteśmy Sarmatami. Los nas oszczędził. Nie sprzedaliśmy się. Nie dobili nas. Umiemy przetrwać. Bez upokorzenia. Uczył mnie walki szablą w garażu. Nikt nie mógł wiedzieć. Zaplecznik, głowa, szeroko, na skos. Tańczyłem mając piętnaście lat, z ciężarem w obu rękach. Tylko nie zrób sobie dziecko krzywdy. Rok potem zmarł. Ze starości, obitej łańcuchami i łamaniem palców, młodości. Polak, Sarmata, Rzymianin. Przez lata nie podniosłem szabel schowanych pod ziemniaczaną skrzynią. Nie wiem jak przeżył Gestapo. Polski Niemiec. Bili go. Mnie też. Zawsze nas biją. Za nie. Nie poddamy się. Tacy jesteśmy. Szlachta. Bardzo prywatna. Nieważna. Leliwa. Nie złota. Niebieska i w paski. W poprzek. Ze słońcem i kawałkiem księżyca. Mamy swoje drogi. Prostotą się rozdzielające. Na mnie ustanie ten bezsens. Inne czasy idą. Nikt nas nie chce. I pewnie dobrze. Dam im pierścionki, sygnety i pieczęć. Mam ją zawsze przy sobie. Zawiniętą. Inaczej niż mój różaniec. Ma chyba trzysta lat. Wisi mi na szyi. Niech tak wisi. Mój krzyż. Nie nasz krzyż.

34 odpowiedzi na “Przepraszam”

patrze z boku. mnostwo slow. mnostwo planow. kroki do przodu, w bok, w tyl. przeszlosc i przyszlosc, wciaz te, wciaz inni . ty swoimi slowami opisany ty, niewinny rownoczesnie winny, skomplikowany na sile… ciekawe dokad zmierza ta postac . szukam watku, nici , ktorej moglabym sie uczepic, znajduje chaos…

Polubienie

Polak sąsiad obok z grubym karkiem i kotwicami, tygrysami wytatuowanymi chciał mnie pobić za torbe na zakupy- tęczową! Wracałam z córką z zakupów. Byłyśmy zmęczone trzymałyśmy sie pod rękę. Ze zmeczenia ręce opadły a ona ujęła mają dłoń, prztuliła. Młody Polak!!! Mało nas nie pobił, wziął nasza inną orientację. I tak dalej i tak dalej. Niestety widzę dużo lipy. Ale normalni zapewne też są

Polubienie

..coś pękło.. może nie zepsuło.. wypłynęło z głębi na wierzch.. może to lepiej? Żeby coś „przerobić” w sobie tak trzeba.. wywlec..
Może i toksyczny jesteś, życie Ci nie szczędziło kłód pod nogi, potargało, poszarpało. Stwarzasz sztuczną barierę przed innymi, dystans na bezpieczną odległość. „Mtwd”? myślę, że nie do końca, bo masz w sobie dobre i szlachetne serce, ktore Ci nie pozwala na obojętność. Potrafisz, chcesz i dajesz dobro tym co potrzebują cicho i bez poklasku.. Tylko dla siebie jesteś za surowy. Ja Cię nie znam. Czytam tylko, czasem bez zrozumienia, bo ciężko złapać sens. ale tak myślę. I nie oceniam. Dobrze, że robisz wszystko w zgodzie z sobą.. tylko gdyby było w tym mniej autodestrukcji i więcej zdrowego egoizmu.. byłoby lepiej dla Ciebie.

Polubienie

Widzisz. Ludziom którzy mnie znają na żywo, wydaje się że wszytko za łatwo mi przychodzi. I że jestem spełnionym egoistą. Mnie wszystko trudno przychodzi. Zawsze mam mętlik w głowie. I dokonuję bardzo złych wyborów. Poznałem kogoś, na kim mogło mi bardzo zależeć. I zniechęciłem. Bardzo szybko. Dlaczego? Bo gdy mnie zależy dostaję kolejną nauczkę. Nie angażuj się. Tylko raz było inaczej. Wyjątkowo. Ale zepsuło się losowo. Co do zrozumienia tego co piszę. To są uczucia i tak należy je rozumieć. Chotyczne. Jak to co mamy w głowach.

Polubione przez 1 osoba

Ty wiesz, że nie ważne co myślą i mówią inni.. choc nie da się tego tak wogóle nie słyszeć i mieć całkiem wyje*ane w kosmos. Nie żyjemy w próżni. Nie jesteśmy samotnymi wyspami. Potrzebujemy innych by współistnieć.
I ważne jest zawsze co Ty myslisz i jak myślisz i co czujesz. Decyzje są tylko Twoje i.. jakie by nie były.. są najlepsze na ten moment na tą sytuację i Twoją „perspektywę”. Więc nie są złe, nawet jeśli kogoś ranią. Nikt za Ciebie nie zrobi, nie zadecyduje i nie spije naważonego piwa (choć niektórym czkawką się może odbić). Na związki nie ma recepty. Nauczki zawsze bolą i.. uczą dystansu, uodparniają, a może i odpychają? Na zimne się chucha choc tak brakuje bliskosci i ciepla..
Ja wiem jedno.. zawsze warto zaryzykować i dać szansę jeśli ktoś też tego chce. Tylko decyzji nie powinno się podejmować na emocjach, na gorąco. Co przeżyjesz to Twoje. Im więcej dobrego dasz tym więcej do Ciebie wróci..
Czytam teraz ciężką książkę. I po tym fragmencie, który jest za mną to ostatnie moje zdanie brzmi jak utopia. Jednak ja w nie wierzę. W moim życiu, z mojej perspektywy.. naprawdę działa.. więc czemu u Ciebie nie mogłoby?

Polubienie

Nie wiem. Dokonuję decyzji, których się wyuczyłem. Jestem lekki ale i bardzo ciężki. Lekki optymizmem, ciężki nauką. Mój problem polega na znikaniu. Nawet nie muszę pić. Leczę się alkoholem. Dozuję sobie. Leki mnie ogłupiają. Stres pourazowy jest bardzo niefajny. Nawet nie pijąc, niczego nie łykając, nie pamiętam dni. Nawet tygodni. Trochę pamiętam. Ale nie wszystko. Tak może 30 %. Tak mam. Nie tylko ja. Nie mam perpetyw. Mam odrobinę rozumu. Rutyny, które pozwalały żyć mnie i komuś ze mną. Ludzie mieszkający teraz ze mną nawet nie wiedzą, że czasem nie wiem co mówili wczoraj. Muszę słuchać bardzo uważnie. Połowy moich tekstów nie pamiętam, że pisałem. Rozumiem je. Wiem z czego wynikają. Muszę tam być ja. Nikt za mnie tego nie napisał. Niestety nie mogę podzelić odpowiedzialnosci na Ja Tam, Ja Tu. To nawet nie są światy równolegle. Nie mam Tu, dostępu do Tam.

Polubione przez 1 osoba

..i co mam powiedzieć? Co napisać? Chciałabym Ci jakoś pomóc, by Ci było lepiej, lżej, szczęśliwiej.. ale nie wiem jak. Nic nie robić i pozwolić Ci w tej sytuacji (i powracającej traumie – z tego ma się stres pourazowy) trwać.. pewnie tak się skończy, bo nie ma znaczenia co napiszę. To tylko Ty mozesz coś zmienić w swoim życiu.. jeśli chcesz i sobie pozwolisz zmienić..pomóc. Chociaż i tak już widać duża zmianę na lepsze. A z tym pamiętaniem… Ty myślisz że tylko Ty tak mało pamietasz z wczoraj, przedwczoraj, sprzed tyg. miesiaca itd itd? Pamiętam wybiórczo i tylko tak jak to „przerobię”. Nie umiem powtórzyć słowo w słowo tego co usłyszałam przed chwilą. Mózg podobno tak działa, że pamięta tylko to co istotne, albo bardzo przeżyte, powtórzone.. Nieistotne znika z pamięci. Co nieistotne też nie wnika w pamięć.. słuchamy ale na wyłączonym trybie – nie dociera do środka..
Znikanie.. to też inna bajka.. przed sobą nie uciekniesz.. moze warto przerobić (z kimś kto lepiej rozumie, potrafiłby pomóc) to co wraca i nie pozwala Ci lżej żyć? Chociaż widzę, że i tak nieźle sobie radzisz. Powoli do przodu.. prawda?

Polubienie

nieopublikowany „kfiatek”.
niknę każdego dnia
przeźroczystym wspomnieniem
od stycznia do grudnia
otulona zapomnieniem
bez znaczenia
bez sensu
beznadziejnie
utopiona w smutku
samotności bez skrzydeł
bez wiatru myśli co porywa w górę
zabarykadowana przyziemnie
trwam..
niknąc przemijam
___________
agnecha,30.09.2020

Polubienie

No to masz . To dla Ciebie. Nie wiem? Nikt nikomu nie musi pomagać. Pomoc jest rzeczą bardzo względną. Nieobiektywną i bardzo osobistą. Pomocnik i przyjmujący pomoc, (są takie słowa, jałmużna i jałmużnik) nawet nie muszą o sobie wiedzieć. Inaczej, gdy ktoś jest patronem. Wymienia pomoc za wymóć. Wpierdala mnie to, że chyba jestem ostatnią osobą, która rozumie podstawy europejskiej kultury? Nie siedząc w pantoflach, w jakimś zaklętym gabinecie. Profesora. Ciągnę kilometrami jakieś idiotyczne kable. Homer. Boże. Petrarka. To wszystko jest tak oczywiste. Nawet głupkowate. Nikogo nie chcę obrażać. Załamuję się. Rytm. Odniesienie. To jest takie prościutkie. Naiwne. Żadne. Miałkie i byle jakie. A staram się. Słaby w tym jestem. Nie pamiętam Greki. Jestem robolem. Bo nim jestem.
To wariactwo bycia anonimowym, nie polega na nie byciu nie odpowiedzialnym. Przeciwnie sprawia, że podejmuję rękawicę przeznaczenia. Taką tylko na miarę mojego. Nie da się inaczej. Wbrew. Rękawicy. Wbrew oczywistości. Oczekiwań, których nie spełnię i których nie da się spełnić. Nie jestem na Boga, bogiem. Ludzki jestem i ułomny. Duszny i bez duszy. Zwierze i Istota. Rozumny i bez rozumu. Człowiek. Ktoś.

Polubienie

Dużo tego. Niby prosto, a zawile. By zrozumieć bardziej potrzebowałabym rozmowy, dużo rozmów, przegadania. Tak, to tylko plywanie po wierzchu i domysły.
Myślę, że każdemu dany jest krzyż na miarę jego możliwości.. ciężko 😦
Czasem oczekiwania innych przerastają nas, ale powiedz, czy to chodzi tylko o to by je spełniać?
Pomoc.. tak, mocno względna jest, jak wszystko. Czasem podobno wystarczy tylko być i umieć wysłuchać, nie oceniać, nie wymagać, przyjąć czlowieka i zakceptować takim jaki jest..
[Czas spać. Dobranoc]

Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s