Kategorie
Bez kategorycznie Spokojnie

Mail

Dzięki za maila. Przeczytałem z uwagą. Trochę mnie wzruszył. Szczerością. Tym mocniej, że nie był to mail anonimowy. Odpowiem tak, jak dotąd piszę. Tutaj, bo odpowiedź jest uniwersalna. Po to właśnie jest ten blog. Ma poruszać to, co jest gdzieś głęboko ukryte. Prościej, słabości ukrywane wstydliwe. Rzecz w tym, że nie bardzo jest czego się wstydzić i co ukrywać. To nie są wcale słabości. Nam się wydają słabościami. Są cechami charakteru, jaki mamy i jest nam wspólny ze wszystkimi, których znamy i nie. Tylko proporcje są różne. Te proporcje czynią nas unikalnymi. Nie tylko genetyka. Z tych niezrozumianych cech, bywa że na zawsze, uznanych za słabości, wykuwamy zbroję, która ciąży i maskę, która ogranicza nam pole widzenia. Nie warto. Im szybciej je zrzucimy, tym łatwiej nam jest żyć, własnym życiem, nie tych, którzy narzucają nam wizję, nie nas samych, ale wyobrażeń o nas. Oni też noszą swoje maski. Wiem, że to spowoduje ból i ogromne zamieszanie. Lizanie ran jest częścią tego procesu, dochodzenia do siebie. Przynajmniej na początku. Potem jest coraz łatwiej. Nie czujemy, że szukamy aprobaty, uznania w czyichś oczach. Stajemy się niezależni. Stajemy się partnerami na równych prawach, na tych samych zasadach. Nie jesteśmy sztuczni i nieprawdziwi. Pojawia się szacunek do samych siebie. Nie musimy być przez wszystkich lubiani i podziwiani. Wystarczą ci, którzy naprawdę nas polubią i podziwiają za wysiłek włożony w osiągnięcie założonego celu, nie adorują, stawiają na piedestale. Jeżeli nie potrafimy szanować siebie, nie będziemy nigdy szanować innych. Jak z miłością. Jest takie, Nowe Przykazanie. A szacunek powinien przynależeć każdemu. Jeżeli ktoś nie będzie szanował nas? Możemy go olać. Mętnym sikiem szacunku, który im jest należny. Gorzej jest jednak, gdy z siły, którą w różnej formie posiada każdy, ukuli byśmy broń, którą będziemy ranić innych, dobijać. Znam takich ludzi, zaszytych w metal od stóp do głów, dzierżących miecz destrukcji. Jedno ostrze krzywdy, drugie poniżenia. Taką osobę musiałem pozostawić samej sobie. Nie jest pierwszą, której oddałem dużą część, nie wiecznego przecież życia. Takich ludzi trzeba rozpoznawać i unikać. Czasami musimy odrzucić. Odepchnąć. Nawet jeżeli wydaje się nam, wiemy, że pojawia się szansa, na szczęście i wzajemność, przyjaźń. Przykro to napisać, ale jest kilka miliardów ludzi na świecie i tych szans zdarza się każdemu całe mnóstwo. Tym więcej, gdy jest w nas coś, co sprawia, że jesteśmy z jakiegoś powodu atrakcyjni. A atrakcyjny jest każdy, tyko nie każdy jest tego świadomy. Szanse powinniśmy wykorzystać, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi. Nie gotowi, zmarnujemy szansę. Lepiej jej nie szukać w takiej sytuacji. Czasami musimy odepchnąć, bo wiemy, że nie odpychając, dajemy szansę, nie nam, która dla nas będzie męką, zmuszania się do bycia czyjąś. Czasami odpychamy zupełnie niepotrzebnie. Ze strachu. Nie powinno się jednak odpychać kłamliwie. Udając kogoś kim się nie jest, nie okazujemy tym samym szacunku. To nie jest odepchnięcie, to nie my odpychamy, ale ktoś, kogo nie ma. Skutek jest natychmiastowy. Ale czujemy się podle, nawet nie możemy przeprosić, bo ktoś nawet nie wie, kto przeprasza. Niełatwe, ale wówczas musimy wybaczyć sami sobie. I żyć z tym. Inaczej zje nas poczucie straty. Trzeba przeczekać. Aż pojawi się wspomnienie, kolejne ze wspomnień. I spokój. Życzyć powodzenia utraconym szansom.

No i hipotetycznie: dwie szanse muszą się spotkać we właściwym czasie, aby zaiskrzyło i zlały się w szansę wspólną. Wtedy cienie się rozjaśnią i wyjdziemy z pieczary. Uwolnimy się i jak w platońskiej wersji, przejrzymy na oczy. Jeżeli nie, trzeba czekać. I ryzykować, ze skutkiem oczekiwanym, albo nieprzyjemnym. Cieszyć się czasem, pomiędzy jedną wtopą, a następną. Nie wycofywać się. Trwać. Niepewnym, ale otwartym. Prędzej czy później się trafi, prawem rachunku prawdopodobieństwa.

8 odpowiedzi na “Mail”

jak mily poradnik 🙂 rzeczy , ktore kazdy wiedziec powinien, a nawet wie, a jednak tak trudno wcielic je w zycie. Proste. No , a jednak nie. Bu ludzi samodzielnie myslacych, chcacych zrozumiec innych, tolerancyjnych, wspanialych… odwaznych… tak jest ich wielu, ale nie koniecznie na naszej drodze. Dla swietego spokoju wkladamy maski, zmieniamy nazwiska, udajemy , ze nam nie zalezy… czasem walczymy i polegamy czesto w bitwach z ludzmi, ktorym zaufalismy, byli nam bliscy. Mozna tak zyc, nawet nalezy, ale do tego potrzebna jest odwaga, A z ta ludzie maja problem. Nikt nie chce byc pierwszy. Choc o dziwo w rzucaniu kamieniem jakos dobrze im idzie. Ale tak jak piszesz. Bedac soba rosna nam skrzydla, czujemy wolnosc choc boli, to jednak jestesmy prawdziwi.

Polubione przez 2 ludzi

Dobrze, że nie napisałaś poradniczek. Nie jesteś więć treserką! Nie wiem, czy trzeba być pierwszym. Można być w szeregu pierwszych. Maski zakładamy, bo maski noszą inni i stoimy z nimi maska w maskę, nie twarzą w twarz. Nie będziemy ich przecież z nich obdzierać. To byłoby upokarzające dla kogoś. Ale my ją możemy zdjąć. Zrobi się ciekawie. Człowiek w masce nie bardzo wie co zrobić? Atakować? A jeżeli okaże się, że brak maski przysparza siły? Drogami możemy chodzić różnymi. Wszystkie prowadzą do Rzymu. Kłopot w tym, co do niego doniesiemy? Walka tylko w ostateczności. Obronna, ale tak skuteczna, by dobrze agresorowi skopać dupsko, nawet niedawnemu sojusznikowi. W pierwszym szeregu legionu rzymskiego stali najmniej doświadczeni, oni mieli nauczyć sie walczyć, dopiero za nimi, w dwóch kolejnych szeregach walczyli coraz lepiej wyszkoleni. Tył wspierał przód, legionista z tyłu zastępował niezdolnego do dalszej walki z przodu. Tam nie było mowy o braku odwagi. Ucieczka kończyła sie dziesiątkowaniem. Nie było miejsca na udawanie. I rozpierdalali wszysko na drodze. Tylko, że byli doskonale wytrenowani i nie musieli wykonywać rozkazów, które doprowadziły by do klęski. Mieli być samodzielni i dokonywać decyzji w czasie rzeczywistym. Nie jesteśmy aż takimi rzymianami, mimo, że często to powtarzam.

Polubione przez 2 ludzi

…przecież z nich obdzierać. To byłoby upokarzające dla kogoś…. ladnie to napisales. wrazliwosc , ktorej brakuje. miec szacunek dla innej osoby… to jest wlasnie wazne

Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s