Kategorie
Bez kategorycznie Życie

Szal poradzi sobie

Pomagam. Bezdomnej, dumnej jak ja, dziewczynie. Ciemnoskórej. Umówiliśmy się, że nie będziemy znać naszych imion, nie będziemy nic o sobie mówić. Nie bardzo się dało. Muszę ją wyrwać z tego gówna. Jest zupełnie sama. Nie można pomagać bezimiennym. Żyjącym. Kryje się na poczcie, gdzie w jej przedsionku stoi bankomat, z którego wypłacałem pieniądze w ubiegłym tygodniu. Rozpoznaję bezdomność, nawet tą ukrywaną. Bezdomność rozpoznaje mnie. Będziemy się już tak wyczuwać, raczej do mojego końca. Bezdomności końca się nie spodziewam, odkąd powstał pierwszy dom i jego pozbawieni.

Stała tam, z walizką na kółkach, owinięta szalem, jak opończą. Wpatrzona w martwy telefon, odbijał się w ciemnej szybie, za jej plecami. Schludnie przygarbiona, mimo prostych pleców. Znam to. Udająca przyjezdną, turystkę. Zagubioną. Słabo pomyślałem. Teraz nikt się nie gubi. Nikt nie przyjeżdża. Wiedziałem. Opuściłem wzrok i przeszedłem obok. Udając, że nie widzę. Tylko miałem to obsuniecie serca. Jak lęk. Z piersi nad brzuch. Trach. Huśtawkowe uczucie. Idziemy na piętach, sztywne kolana, inaczej się wywrócimy. Powiedziałem sobie: musisz coś zrobić. Wiesz, co ona czuje. Pamiętasz, co czułeś ty.

Zaczęło się od niedzieli, gdy spóźniłem się na mszę. Kilka godzin. Typowe. Święta Katarzyna w  Maaseik. Siadłem pod krzyżem z Chrystusem, wiszącym przed ołtarzem. W kościele byłem tylko ja, oczy sprzed trzystu lat, drewniane nade mną, w które patrzyłem i szal z rękami, trzymającymi Biblię, siedzący z boku ukradkiem.

Muszę pomagać delikatnie. I niedelikatnie. Zostawiam pieniądze na progu poczty. Kładę jedzenie, ładnie spakowane w sklepie, obok walizki, schowanej przy bezdomności. Wiem, że je. Bezdomność nie chce się przyznać, że jest źle, gorzej nawet. Jej duma przekracza moją, jeszcze ma nadzieję, z której zostanie tylko rozczarowanie. I dobrze. Walczy. Nie pomagaj. Nie pomagam. Robię to dla zbawienia swojej duszy. Tak musiałem jej powiedzieć. Nie pomagam tobie, ale sobie. Tylko to ją przekonało. Egoizm. Jest silna. Szal poradzi sobie. Tylko że idzie zima.

5 odpowiedzi na “Szal poradzi sobie”

Moge rozmawiac, komentowac tak dlugo jak nie naruszam czyjejs wrazliwosci, odczuc… moge zaczac nawet dyskusje… ale tam gdzie chodzi o odczucia danej osoby, jej swiete poletko i zaczyna byc to rozmowa o tej osobie to raczej sobie na to nie pozwalam ;))))) przez delikatnosc, szacunek , a co najwaznejsze dlatego , ze tej osoby poprostu nie znam i dlatego nic o niej nie wiem i nie moge powiedziec 🙂 wiec przepraszam , ze wogole zaczelam. mozesz ta wypowiedz zlikwidowac i juz 😉 pozdrawiam

Polubione przez 1 osoba

Ależ tu się nic złego nie dzieje. Ja także nigdy nie naruszam osobistej sfery uczuć, kogokolwiek. Więc stoimy na podobnej ziemi.

Polubienie

Wiesz jak to jest . czasem ludzie biora wszystko do siebie zamiast prowokowac i miec zabawe rozmowa , wymiana zdan, ale mysle , ze Ty to rozumiesz i chetnie sie wymieniasz spojrzeniami , myslami ;)))))

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s