Kategorie
Bez kategorycznie Pamięć

Ostrzegawcze wspomnienie

Nas, nikogo, nie dotyczy bycie. Miałem dzisiaj powtórkę sprzed roku. Nie mogłem dostać się do domu, w którym mieszkam, za który płacę. Jeden zestaw, niezwykle wyszukanych i precyzyjnych kluczy. Nie w moich rękach. Zimno na ulicach. Klamka, brama, zamknięte. Otwarte. Zimno jak przed otwarciem. Poznałem zasady. Brak kaloryfera, szukam dalej. Niczego nie mogę wynająć. Hotele zamknięte. Otwarte podobno, nikt nie odpowiada. Mam kasę. Mógłbym zapłacić. Mam jej cały plik, spięty gumką do włosów. Nic nie jest warta, gdy nie można się nią posłużyć. Zasnąłem w śmietniku. Ocieplonym. Cały nim śmierdzę. Ustawiony budzik na dwie godziny. Zdrętwiałem. Wynoś się stąd skurwysynu, łajzo, bo zadzwonię po straż miejską, czuję szarpanie za ramię. Wstaję. Zaskoczenie. Nie wyglądam jak oczekiwała wykrzywiona morda, czerwona z poczucia wyższości. Pogłaskałem jej psa, przestał szczekać. Wychodzę. Przepraszam słyszę, bardzo ciche, za plecami. Spluwam. Chodzę. Długo. Czuję się jak śmieć. Jestem nim. Nic się nie zmieniło, zdałem sobie sprawę. Zostałem podrzucony, za karę, że jestem, tym którzy pozwoli mi żyć. A miało mnie nie być. Jestem i nie. Jestem bytem, nie będącym. Przypadkowym. Gdziekolwiek bym nie był. Z dala. W oddali. Czekający na koniec, który nigdy nie nadchodzi. Aż nadejdzie. Nie różem, z rozpuszczonej krwi płynącej w tętniących żyłach. Trafem, wiekiem, przypadkiem. Bo chcę, muszę się przedostać przez ucho igielne, do gdzieś, bo może tam już nie będę szukał. Odnaleziony. Nie tylko byt określa świadomość. Jest jeszcze pamięć, której nie sposób się pozbyć. Trzymająca mnie w zamknięciu, wbrew mojej woli.  

Szedłem Plantami. Płakałem. Nie był to płacz taki sobie. Lało się. Zamarzały mi łzy na twarzy. Marznący wiatr wprost w oczy. Zrywałem spod nich zamarznięte rzeki łączących się, słonych kropli. Modliłem się za Aniołów, spadających z nieba, wprost w bród ziemi. Upadłych. Rozumiem ich. Skrzydła nam podcieli i nie możemy się wznieść tak wysoko, jak się wnieść chcemy. Mijamy się, rozpoznajemy bez słów. Nie muszę widzieć ich aureoli, żarzących się po zmroku. Wiem kim są. Bezgłośnie odmawiamy wyznanie wiary, prosząc o pomoc, o wybaczenie. Optymiści kosmicznego bezmiaru.

Rano znalazłem w kieszeni kluczyki do samochodu. Kurwa. Nie musiałem zasypiać na mrozie. Może musiałem. Zachować wspomnienie, ostrzegawcze. Uważaj, wszystko może się powtórzyć. Znowu zaczynasz być dumny. Tracisz pokorę. Uważaj.

2 odpowiedzi na “Ostrzegawcze wspomnienie”

mając swój dach nad głową człowiek ma poczucie bezpieczeństwa – ma gdzie wracać. Na rodzinę czy przyjaciół nie masz co liczyć ? Szkoda bo w takich sytuacjach jedna pomocna dłoń potrafi zdziałać cuda

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s