Kategorie
Brak Życie

Czekanie

Poprzepraszałem dzisiaj. Wielokrotnie. Z powodem i bez. Znowu mnie zjada mój druh jedyny. Nieodstępujący. Alter ego mój. Karmiący się mną. Łudziłem się, stając nieomal ascetą. Chudnąc tym razem zdrowo, nie chemicznie, nie ze zgryzoty. Że gdzieś się zapodział. Nałóg mój. Nie wolno mi sięgać po alkohol w samotności, nie wolno się poddawać. Szukać przebaczenia na siłę. Trzeźwieć przez kolejne dwa dni, zastanawiając się po co mi była ta próba. Muszę się pogodzić. Ze sobą. Zgodzić na siebie.

Przepraszanie jest konieczne. Przeproszenie jest niezbędne. Mam długą listę. Kogo muszę przeprosić. Nie zawsze się udaje. Wracam po kilku miesiącach. Do serc zatwardziałych. Nie mogę wejść na prostującą się ścieżkę. Widzę ją, czekającą na mnie, wciąż nieosiągalną. Zamiast wybaczenia otrzymuję porady. Wszyscy święci, radzący, nie widzący starań, wyzwań, porażek i zwycięstw. Mają rady. Doprowadzające mnie do wściekłości, niepokojącej, wszechmocnej, wybudzającej demony. Na za długo.

Przeciąga się oczekiwanie. Czekanie. Nadwrażliwe. Naiwne. Niepoważne. Niespokojne. Zazdrosne. Nie zrozumiane. Godotowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s