Kategorie
Pamięć Przyjemność

Nie dam się

Dwa dni w moim miejscu. Londyn. Wołający mnie w snach. Najpierw nie było czasu na pakowanie. Potem na sen, spotkania. Był czas. Tylko dla mnie. Nie zadzwoniłem do nikogo, nie prosiłem o nocowanie. Bilety? Dwa funty, bez dwóch pensów. Tam i z powrotem. Bez podatków. Czas zakupu? Mniej niż minutę. Rekord świata. Niedowierzanie i zryw. Mam dowód? Mam! Małe B&B za dwadzieścia, które miałem, od wyjazdu, zawsze w kieszeni, wymięte, sinoniebieskie. I czerwona pięćdziesiątka, składana w kwadrat. Z Elżbietą. Na piwo. W Highgate, obok domu. Nie obok, naprzeciwko. Dwa dni na bycie u siebie. Tyle się zmieniło. Tak długo mnie tutaj nie było. Wciąż ten sam zapach. Kolor nieba. Ekscytacja ponad wszystko. Mój Londyn. Moje miejsce. Moja córka, czekająca na mnie, na St Pancras and Islington. Mój most, z którego widać całe miasto. Klucz na dach w Cholmeley Lodge, z którego mogłem machać do Polski i Australii, jak w każdy Nowy Rok. Klucz i już stare Brandy, ze schowka na stacji Waterloo. Tate i Camden Town i wieczorny jazz. I chińczyk i hindus na Archway Road. Kebab przy stacji Metra. Nie poznaję siebie. Po dwóch dniach. W Krakowie. Rozpierdala mnie. Chuj wam. Nie dam się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s