Kategorie
Chaos Psychika Życie

Miliony kolejnych pigułek

Dzieje się. Źle i dobrze. Złamany paluch i pęknięte trzy obok. Kolor biskupi. Efekt szybszy, niż skuteczność wychwyconej serotoniny. Depresja ponad wszystko. Zgniotę ją, wymiotę. Nowy hymn. Ostatnio złamałem tak palce ponad dziesięć lat temu, pod spadającymi beczkami piwa. Wcześniej, częściej, gdy chciało mi się jeszcze wykonywać wysokie kopnięcia, na macie. Tym razem otwarłem stalowe drzwi, piętro niżej od mieszkania, do którego chciałem dobiec. Nie chciałem zarzygać samochodu, schodów. Nie zarzygałem. Wola i przyłożona do ust dłoń. Leki tak działają. Zmienione. Dobierane. Tak wygląda walka z depresją. Bez wsparcia, które potrafię przyjąć. Albo oddział, albo konsekwencja. Dano mi wybór, wynikły z pozostawania w abstynencji. Bez niej chodziłbym po zamkniętych korytarzach, zamiast otwartych ulicach. Mogę. Przeraził mnie lekarz, z ręką na telefonie. Ambulans. Inny, przyjaciel, wypisał receptę. Wytrzymałem. Z długą listą niezamierzonych pomyłek. Wytrzymałem tak każdy, zapamiętany dzień. Zwichnięty. Przypadek kliniczny.

Nieprzerwane godziny terapii, tylko by zmuszonym pojąć, że bez pomocy, że lepiej już nie będzie. To nie stres. Nie tylko mój Anioł zapadł na melancholię. I ja się w niej zanurzyłem, o wdech, od utonięcia. Dalsze udawanie utraciło sens. Intelektualna manipulacja. Oszukiwanie, dla spokoju. Od zamkniętego zaułka, do ślepego. Tak. Przyznaję się. Jestem na wpół szalony, w połowie niedokończony. Przyznaję to szczerze. Zaszkodzono mnie, teraz ja szkodzę. Muszę przerwać krąg szkodliwy. Nie ja go zbudowałem, ja muszę go zburzyć.

Przedziwne odczucia. Uczucia. Uciekają gdzieś, coraz dalej, poza horyzont współwyczucia. Zanim będzie lepiej, musi być gorzej. Z żalem, potwierdzam. Trzęsie się serce, ledwie zasypiają oczy. Huczą skronie. Zmuszane ręce wykonują proste prace, urywki myśli próbują wypełnić pustynniejącą głowę. Zgodnie ze spodziewanymi skutkami. Ubocznymi. Ulegając zanikowi, nie wiem co pozostanie po jego zakończeniu. Nie znam innego stanu, tylko ten sprzed niego. Chaotyczną strategię opóźnionego wycofania. Mistrzostwo maskowania. Unikania, zniechęcania. Samotności w rosnącym tłumie. Dotąd nietłumionej.

Prawda przeraża. Nie wyzwala. Nie wyznawalna publicznie. Wstydliwa. Bycie odmieńcem jest wystarczająco trudne. Wyrzutkiem, do zniesienia. Naznaczonym, niebezpiecznie. Piętnem niedostosowanego, nienormalnego, wariata. Czytałem, jest nas setki milionów. Mija doba, miliony kolejnych pigułek czeka, ze szklankami wody. Może zdążymy, zanim okażemy się za słabi. Na życie wśród ludzi. Dostosowanych. Silnych. Spełnionych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s