Kategorie
Bez kategorycznie Śmierć

Obiecałem

Wytarcie nosa, ust. Kraciastą chusteczką. Brązowo-białą. Odłożenie wszystkiego. Na zawsze. Dobre. Na pewność. Wieczną. Wiadomą. Szpitalnie odpychającą. Nie będzie mu to już potrzebne. Mój dziadek. Mój ojciec zastępczy. Niedoskonały. Pełzający i skrzydlaty. Płaczący. Ocierający nasze łzy. Układający pasjansy. Bridża. Karty, kolory, atuty. Uczący mnie grać, wygrywać, strategicznie, w szachy. Pocieszający, gdy robiono mi krzywdę. Przytulający, w chwili przerażenia. Z tlenem, lotnym, z papierosem, którego nie mógł już palić. Patrzący na mnie, zza szklących się oczu. Koniec. Żal. Pomarańczowy telefon, z tarczą i krzyk. Żony która nigdy go nie kochała, córki, która nie kochała nikogo. I drugiej, z miłością, której nie poznałem. Okłamywana, że ją, jej odebrałem. Moje zapatrzenie. Nie schowamy się. Nigdy więcej niczego mi nie opowiesz. Umieramy wspólnie. Urodzą się inni. Z nas. Przeskoczymy pokolenia. Obiecuję. Nic dla nas. Dla nich wszystko. Wywiązałem się. Mają się dobrze. Przetrwamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s