Kategorie
Bez kategorycznie Mam to w dupie

Nie skreślę

Siedzę na obitej kości ogonowej. Piszę i patrzę w ekran. Na poduszce. Poporodowej. Osunąłem się na żelaznym krześle wysokim, w najdroższym mieszkaniu w tym mieście, tak przypuszczam. Był o nim artykuł. Nie było drabiny. Dostępnej. O wypadek się prosiło. Wycierając kurze, spadłem. Wiłem się, na kanapie. Złotej. Pomalowanej na ten kolor. Za co, tym razem? Przecież walczę. Staram się. Zmuszam! Przeszło trochę. Wstałem. Spocony, rozejrzałem się. Odkłoniłem się sobie, w nie moim, słonecznym lustrze, z odbitym widokiem na Wawel, zza firan. Zrobiłem czego się spodziewano. Zabrałem pieniądze. Wyszedłem. Przeczytałem bezosobową opinię. Zrobił. Gwiazdek pięć na pięć. Wiem kto napisał. Widziałem przetarte zdjęcia. Moją ręką. Od chemii, pozbawiającej palce śladów nikotyny. Wiem kto napisał, bo zadzwonił potem do mnie, zdziwiony, że to ja zbierałem jego brudy. Nazwisko. Trudno się z nim ukryć. Z jego także.

Oglądam telewizje. Nie brakowało mi ich przez lata. Telewizja. Sączy się z niej choroba. Znowuż Konstytucja. I brak mniej mnie w niej. Kogokolwiek. Kimkolwiek jest. Nie chwytam się za głowę. Podpieram ją. Opieram się i wypieram. Z uśmiechem. Nie zagłosuję już nigdy. Żadnego imienia nie skreślę. Ognia. Nie bawcie się ze mną. Ogniem.

Miałaś kochanko diamenty. Polsko. Masz przygasający z nich popiół.

To nie mój Bóg. Nie mój honor. Nie moja Ojczyzna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s