Kategorie
Nic

Nikomu niczego

Nie zabiorę nikomu nikogo. Nawet cząstki. Małego kawałka, niczego. Tak nieważnego, że tego nie zabraknie, zostanie nie zauważone. Pozornie nie ważne. Przezornie podważone.

Boże. Czemu mi to robisz? Dlaczego nie robiłeś tego wcześniej? Pytam. Na kolanach. Głową opierając się na schodach nie mojego domu. Twojego domu. Z krzyżem. Nad naszym domem. Nie moim. Twoim.

Pierwszy raz, odkąd przyrzekłem, że tego nie zrobię, nie dojadłem. Mam żal do siebie. Zostawiłem. Odszedłem. Bo nie chciałem odbierać. Czasu. Którego było aż za dużo. Komuś. Dla kogoś. Ociągając się.

Naprawię to. Oddam. Wydam. Będę niedojadał. Nic nie będę. Mało mnie, może być mniej. Mnie. Nie mnie. Ich. Onych. Tamtych. Siebie. Sobie samych. Samotnie pozostawionych.

Zniechęciłem się. Przedwcześnie. Uciekaj. Zamiast tego podwinąłem rękawy. Nachyliłem się. Chciałem słyszeć. Usłyszałem. Kogoś. O sobie. Kimś. O niczym. Zupełnie. O czymś. Czymś.

Pierdolę to szczerze. Nikomu za to nic nie zrobię. Przecież. Bo zapamiętam. Będę pamięcią. Bo. Czas. W niewczasie.

Kategorie
Nic

Zapominam o was

Piszę o Was, Muzy, nie niemuzyczne. Pamiętam o Was, Mojry, nie nieśmiertelne. Patrzę na Was, nie niewidzialne, nie moje, Pagitriaty. Stojące przede mną. Tylko dla mnie. Z rękami rozpostartymi jak skrzydła w locie, delikatnym muślinem, płynącym szlakiem, uchwyconym w dłoniach, palcem wskazującym przyciśniętym do dłoni, na zrębku skrzydeł. Słyszycie jeszcze mnie przy strumieniach, schylone, szukające odbicia naszych oczu? Koniec nas. Zabiera nas. Konieczność. Dwie strony źródła. Lustrzanie uniesione, nasze, nie nasze my. Od zawsze.

Pamiętasz mnie Melpomeno? Obrotem, gdy nie mogliśmy się rozpoznać w takcie? Kaliope? Zawsze mająca rację. Daleka, ponad słów podziałem, na dźwięczne sylaby? Talio, mogąca żartem budzić śmiertelność do ruchu? Terpsychoro, tańcem ciągnąca mnie do granicy pamięci? Uranio, której nie poznałem dobrze, nie miałem głowy. A chciałem. Erato? Jesteś jeszcze tam? Oddająca się, oddalająca.

Kloto, z przędzą moich sekund. Lachesis, przyczajona.  Atropos, tyle razy bezradna.

Myhkei, córko. Gajo, matko. Loto, siostro. Nikt o Was nie pamięta? Wróżki, czy nazwy? Jestem ostatni? Kłaniam się. Wam. Pozostały Wasze odcienie.

Widzicie zebrani nad nami? Nie jestem ślepcem. Nie opowiadam. Zapominam o was. Jak zapominacie o nas. Na jawie. Nie, gdy nad wami tylko my czuwamy.

Poganie.

Nie wiecie o co chodzi.

One tak. Dziękujcie im.

Kto jest, a nie jest, bogowie?