Varia

Nie wydane fraszki ciotki. Urszuli Stelmach.
Nie poprawione już. Ku jej pamięci

1. Fraszki to moja specjalność
Na każdą ewentualność

2. Choć to czasem, niepojęte,
To są fraszki, z życia wzięte

3. Moje fraszki, trafią pod strzechy,
Tyle z nich będzie pociechy

4. Jak widział, że coś się święci,
Zawsze miał wtedy zaniki pamięci

5. Zakichane jest czasem życie,

Nawet w dobrobycie

6. Gdy coś jest Ci w życiu dane,
Masz to w gwiazdach, zapisane

7. Osiołkowi w żłobie dano,
A następnie go sprzedano

8. Budował przyszłość świetlaną,
Bo miał ją z góry, zaklepaną

9. Najważniejszy przecież spokój,
Kłótni nigdy nie prowokuj

10. Tak uczono nas już w szkole,
kruk krukowi oka, nigdy nie wykole

11. Najlepsze ma brzmienie,
Czyste sumienie

12. Temu biada,
Kto źle jada

13. Chyba chłopy dupa zbita,
Nie ma dojścia do koryta

14. Chociaż zło z siebie wyplenił,
To w dobrego, się nie zmienił

15. Dusza i ciało,
Tak pięknie się zgrało

16. Robimy błąd po błędzie,
Czy to zawsze, tak już będzie ?

17. Dużo gadal, mało robił,

Jakoś setki, dziwnie dobił

18. Dobra taktyka,
Dyskusje zamyka

19. Zapuściło na ziemi korzenie,
Nieziemskie stworzenie

20. Grzesznik i sknera,
W piekle się poniewiera

21. Człowiek istota nieznana,
Chociaż od wieków badana

22. Chociaż szans mu nie dawali,
Wierzył, że go z nóg nic nie zwali

23. Zażalenia składał,
Do samego Stwórcy,
Że umysł miał tylko,
Niestety wybiórczy

24. Natura jest bardzo łaskawa,
Bo każdy wiek, ma swoje prawa

25. Dwie rodziny, w jednym domu,
Nigdy na dobre, nie wyszło nikomu

26. Dłużej goją się rany,
Jak człek na samotność skazany

27. Spotkać dzisiaj biednego żebraka,
To sprawa wcale nie błacha

28. Nawet gołąbek pokoju,
Nie zazna wsród ludzi spokoju

29. Prawda bólu Ci zada,
Taka jest prawdy wada

30. Nie wywołuj wilka z lasu,
Nie ma wilk, dla ciebie czasu

31. Żadnego wzruszenia,
Serce z kamienia

32. Nie obawiał się wpadki,
Bo na oczach miał klapki

33. Mówił że to bardzo zdrowo,
Widzieć świat, na kolorowo

34. Kawa na ławę,
Zwykle załatwia, każdą sprawę

35. Człowiek dojrzały,

Nie musi być doskonały

36. Życie ucieka jak błyskawica,

A potem to już trumna, ksiądz i kaplica

37. Daremne żale,

Już po gorzale

38. Widownia dziś bardzo łaskawa,
Zamiast rzucać jajkami, bije brawa

39. Chociaż zemstę przyrzekał,
To zawsze z nią zwlekał

40. Chyba zaraz się rozdwoje,
Bo do tanga trzeba dwoje

41. Chociaż to wielka sztuka,
Baba i diabła oszuka

41. Ktoś kiedyś powiedział,
I chyba miał rację,
Że najlepszy czas w życiu,
To jednak wakacje

42. Jeśli znajdziesz się w potrzebie,
Przede wszystkim, licz na siebie

43. Myślałam że diabła tym wzruszę,
Kiedy mu sprzedawałam swą duszę

44. Był aniołem w diabła skórze,
W każde ciało, wkładał różę

45. Uderzyłam w samo sedno,
Zdrowie ma się tylko jedno

46. Winnego zawsze spotyka kara,
To jest prawda, jak świat stara

47. Zawsze dobrze kalkulował,
Na bogatych się wzorował

48. Chociaż odmawiał pacierze,
Mówił, ja w Boga nie wierzę

49. O bożym świecie nie wiedział,
Bo całe życie przesiedział

50. Mój geniusz na tym polega,
Co mi podpowie, mądry kolega

51. Zanim sie wzbogacisz,
Nie raz w życiu stracisz

52. Zjadł ponoć wszystkie, rozumy świata,
A zgrywał z siebie, zawsze wariata

53. Zawsze się martwił, co sąsiedzi powiedzą,
Bo miał wrażenie, że o nim wszystko wiedzą

54. Miał siłę przebicia,
Nie marnował życia

55. Miał swoje metody,
By nie doznać szkody

56. Do szału wszystkich doprowadzał,
Kiedy swój wścibski nos, wszędzie wsadzał

57. Jak dał ci wikt i opierunek,
Należy mu się szacunek

58. Wypijmy lepiej po małym,
Nie szukajmy dziury w całym

59. Dla towarzystwa Cygan, kazał się powiesić,
Ale zaraz potem, chciał żeby go wskrzesić

60. Powinno być zawsze w modzie,
Życie w najlepszej zgodzie

61. Biada ci kolego,
Jak skrzywdzisz bliźniego

62. Najlepsze lekarstwo,
To śmiech mili państwo

63. Tak wynika z życia treści,
Życie wcale nas nie pieści

64. Trzeba prawdzie spojrzeć w oczy,
Prawda może cię zaskoczyć

65. Nie śpi licho,
Więc bądź cicho

66. Jak jesteś człeku w potrzasku,
Chciałbyś głowę, schować w piasku

67. Za wysoko mierzył,
I z niebem się zderzył

68. Zegar czas odmierza,
Stanąć nie zamierza

69. Święcie wierzył w przeznaczenie,
Mawiał, tego ja nie zmienię

70. Najbardziej zdrowe,
Zacisze domowe

71. Wytężona mózgu praca,
Twoją mądrość, wciąż wzbogaca

72. Znam Cię od stóp do głów,
Czasem, aż brak mi słów

73. Nie szukaj sobie problemów,
A najlepiej, o nich nie mów

74. W życiu jak w teatrze,
Wiele się napatrzę

75. Nie bierz życia za poważnie,
Mówię to całkiem poważnie

76. Kluczem do kariery,
Są dobre maniery

77. Nie zadzieraj nosa,
Bo takie tnie kosa

78. Sława i pieniądze,
To są ludzkie żądze

79. W życiu trzeba ryzykować,
Nie wolno życia marnować

80. Winił wszystkich dookoła,
Że pusta jego stodoła

81. W życiu się za wszystko płaci,
Lecz nie wszystko się opłaci

82. Jak sobie dobrze pościele,
Fortuna do nóg się ściele

83. W życiu czas jest jest drogi,
Bierz życie za rogi

84. Bez rozgłosu,
Nie kuś losu

85. Nawet daltonista,
Z kolorów korzysta

86. Z trumny i kołyski,
Są największe zyski

87. Być na piedestale,
Chciałoby się stale

88. Nie rwij jabłek z drzewa,
Powiedziała Ewa

89. Nie znasz dnia ani godziny,
Nikt nie wie, z jakiej przyczyny

90. Niechaj będzie pochwalony,
Przezorny ubezpieczony

91. Cała jego finansjera,
W kombinacjach się zawiera

92. Prawdy o różnych narodach,
Zapisane są w przysłowiach

93. Choć nie dajesz wiary,
Nie trać nigdy wiary

94. Lepiej się przyzwyczaj,
Co kraj to obyczaj

95. Wąż kusił Adama,
A zerwała jabłko dama

96. Umysł zawsze musisz ćwiczyć,
Bo na niego, możesz liczyć

97. Nic mnie w życiu nie zaskoczy,
Może chyba sen proroczy

98. Każde przysłowie,
Mądrość Ci powie

99. Panika to człeka wróg,
Niejednego ścięła z nóg

100. Problem za problemem,
Problemem pogania,
I tak jest niestety,
Od świata zarania

101. Jak głuchy nie dosłyszy,
To zawsze coś wymyśli,
Zwykle to robi,
Dla własnych korzyści

102. Wszędzie węszył aferę,
Kiedy chodziło, o czyjąś karierę

103. Nie mogli go złamać,
Nie potrafił kłamać

104. Kielich goryczy,
Każdego dotyczy

105. Polityk i dyplomata,
Postacie nie z tego świata

106. Człowiek ma poważną wadę,
Odrzuca często, dobrą radę

107. Mówi często: nie,
A potem w duchu, na siebie klnie

108. Malował świętych portrety,
Ale nie znał ich niestety

109. Choć masz wyznaczoną datę,
Trudno rozstać się ze światem

110. Ludzkości marzenie,
Wszystko na życzenie

111. Na bakier był z prawem,
Zyskał przez to sławę

112. Z diabłem igraszki,
To moje fraszki

113. Czasami masz tyle z życia,
Co z czeku bez pokrycia

114. Mijają dni, mijają lata,
Bliżej do końca świata

115. Nawet w pracy nawale,
Myślał o życiu stale

116. Wśród prawdziwych przyjaciół,
Psy zająca zjadły,
Lecz po jakimś czasie,
Same one padły

117. Na cały dzień przestrogą,
To wstać z łóżka, lewą nogą

118. Pijemy karniaka,
Bo tradycja taka

119. Niech mi doleją,
Bo oczy sie kleją

120. Na bolączki tego świata,
Najlepsza jest myśl kudłata

121. Dobro nad złem zwycięża,
Nie potrzbuje ono oręża

122. Przystań do elity,
Tam same zaszczyty

123. Najlepsze do życia, podejście jest takie,
Żebrak się nie wstydzi, że został żebrakiem

124. Kasy brak,
To zły znak

125. Choć zębami z bólu zgrzyta,
Tonący się brzytwy chwyta

126. Według wszystkich znaków,
Na ziemi i niebie,
Każdy z nas kiedyś,
Znajdzie się w potrzebie

127. Tego ja nie zmienię,
Poprostu się cenię

128. Respektuj bliźniego,
Jak siebie samego

129. Zagląda pijak do kieliszka,
Patrzy: a tam biała myszka

130. Jak tu się pogodzić z losem,
Gdy obrywasz, cios za ciosem

131. Cenię doświadczenie,
Bardziej, niż drogocenne kamienie

132. Zabrakło jej odwagi,
Żeby odczytać, kilogramy z wagi

133. Jak człeku wpadniesz w tarapaty,
Próbuj jak kot, spaść na cztery łapy

134. Myślę o tym już od dawna,
Że za życia będę sławna

135. Rwał włosy z głowy,
Miał problem nowy

137. Z pustego i Salomon nie naleje,
Ale zawsze człeku, trzeba mieć nadzieję

138. Krew aktora zalewa,
Gdy widownia ziewa

139. Moja klęska,
Innych zwycięstwa

140. Ogniem i mieczem,
Byle z dobrym zapleczem

141. Zbrodnia i kara,
Jak Bóg i wiara

142. Naważył piwa,
Teraz zbiera żniwa

143. Na wszelki wypadek,
Każdemu podarek
Pan Bogu świeczkę,
A diabłu ogarek

144. Chłop żywemu nie przepuści,
Nawet w piekielnej czeluści

145. Adrenalina,
Emocji przyczyna

146. Ma przysięga,
To potęga

147. O Boże broń,
Trojański koń

148. Zwijam zaraz żagle,
Bo mam nóż na gardle

149. Szewc chodzi bez butów,
Więc używa skrótów

150. Nawet najlepsza lektura,
To makulatura

151. Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe
Tą prawdę o życiu, już dawno odkryłem

152. Szuka wciąż społeczność,
Recepty na długowieczność

153. O Boże daj,
By na ziemi zapanował raj

154. Zwykle ciężkie powietrze,
Za człowiekiem się wlecze

155. To mu ujmy nie przynosi,
Że czasem, o jamłużnę poprosi

156. Gdzie diabeł nie może,
Tam babę wyśle,
Chyba diabeł miał rację,
Tak sobie myślę

157. Ponoć wszystko robił,
Według litery prawa,
A że go wcale nie znał,
To już jest inna sprawa

158. Jestem tego, całkiem świadoma,
Życie, to wielka niewiadoma

159. Kto jest ulepiony z gliny,
Nie zna dnia, ani godziny

160. We mnie masz ty przyjaciela,
Bo poglądy, me podzielasz

161. To rzecz całkiem oczywista,
Z życia trzeba nam korzystać

162. Lód sprzedawał Eskimosom,
Jeszcze go o więcej proszą

163. Przekroczył granicę dźwięku,
Teraz z Bogiem, ma na pieńku

164. Zaprzepaścił swą karierę,
Bo od razu, chciał za wiele

165. Nie pomogą czary mary,
Jeśli nie dasz, czemuś wiary

166. W dobrym bycie, czy w złym bycie,
Człek się uczy, całe życie

167. Ma łeb do interesu,
Z każdego zakresu

168. Jak okażesz bliźnim serce,
Nie znajdziesz się w poniewierce

169. Choć się nagonisz,
Czasu nie nadgonisz

170. Na śmierć wszystkich zanudził,
Chociaż wcale się nie trudził

171. Serce nie sługa,
Chociaż myślaleś, że jest na twoich usługach

172. Gdzie diabeł nie może,
Tam babę wyśle,
Jeszcze za fatygę,
Rachunek przyśle

173. Dopiero w ciemnej mogile,
Będę przeżywać, spokojne chwile

174. Zajrzała do nieba
Zajrzała do piekła,
Chyba na ziemi zostanę,
Dusza do Boga rzekła

175. Prawdziwa cnota,
Krytyk sie nie boi,
Bo krytyka nie rana,
Szybko się zagoi

176. Choć krytyki się nie bała,
Na sto wiatrów ją przegnała

177. Przez nikogo nie chciany,
Produkt wybrakowany

178. Na widok kobierca,
Dostawał ataku serca

179. Chociaż czasami stękam,
To śmierci się nie lękam

180. Pod nogi tylko kłody
Przydałoby się coś, dla osłody

181. Duszą i ciałem,
Wierzył, że był ideałem

182. Jak historia popełniam błędy,
Ale droga nie tędy

183. Moje marzenie,
Robić na wszystkich, dobre wrażenie

184. Podobno mamy teraz, wolną wolę
Dlatego herbaty nie słodzę, tylko ją solę

185. W młodości czas się wlecze,
Potem w podskokach uciecze

186. Jak chodziło o życie,
To często miał je w odbycie

187. To co w życiu wypracujesz,
Na tym przyszłość, swą zbudujesz

188. Ostatnia deska ratunku,
Najczęściej bywa w trunku

189. Każdej partii oddana,
Partyjniaczka cwana

190. Jego życiowe osiągnięcia,
To niestety, same potknięcia

191. Chociaż głowa siwa,
Na laurach nie spoczywa

192. Nie widzi całkiem ostro świata,
Bo świat przesłania mu krata

193. Mógł być nareszcie,
Z wszystkimi szczery,
Bo miał na szczęście,
Zielone papiery

194. Nie można się wałkonić,
I czasu w życiu trwonić

195. Chciałaby dusza do nieba,
Lecz tam pokornym być trzeba

196. Jeszcze się taki nie urodził,
Kto by każdemu szkodził

197. Coś go jeszcze chyba wzrusza,
Bo tak oczy wybałusza

198. Nie tylko w przerwach,
Grała mi najlepiej, na nerwach

199. Niekoniecznie jak ktoś śmieszny,
Musi zaraz, być pocieszny

200. Człowiek chodzi struty,
Jak ma za ciasne buty

201. Taką mnie Boże masz,
Jaką mnie stworzyłeś,
Szkoda tylko, że rozumu i urody,
Nie dołożyłeś

202. We mnie się talent budzi,
Jak tworzę coś dla ludzi

203. Krótko i zwęzłowato,
Ale dobitnie za to

204. Ewa rwie jabłko z drzewa,
Wąż się w duchu zaśmiewa

205. Usta milczą, dusza śpiewa,
A widownię krew zalewa

206. Najbardziej smakuje, owoc zakazany,
Chociaż pożądany, nie zawsze wskazany

207. Medycyny nie studiował,
A życia ludzkie ratował

208. Darowanemu koniowi
W zęby nie zaglądaj,
Lepiej dla niego
Stajnie wysprzątaj

209. Zapobiegliwy,
Niekoniecznie chciwy

210. Każdy odejdzie w cień,
Gdy przyjdzie na niego dzień

211. To jej przysparza sławy,
Fraszka to sedno sprawy

212. Miał zatwardzenie
Cierpiał szalenie,
Napił się mleka,
Na rozwolnienie narzekał

213. Wyrażal się lakonicznie,
Ale za to, zawsze logicznie

214. Śmierci się nie boję
To już wiecie,
Nawet jestem bardzo ciekawa,
Co mnie czeka, na drugim świecie

215. Człowiek z wiekiem maleje,
I niestety, dziecinnieje

216. Tylko z kulturą,
Będziesz zawsze górą

217. Los człowieka,
Kręty jak rzeka

218. Bądź zawsze gotowy,
Na okres przejściowy

219. W tobie tyle miłości,
Co w filecie ości

220. Powiększył swe horyzonta,
Gdy otworzył, nowe konta

221. Cyganka Ci prawdę powie

Jak od ciebie, się jej dowie

222. Nikt się od nich nie wykręci,
Od podatków i od śmierci

223. Młodości dodaj mi skrzydła,
Bo mi już ona zbrzydła

224. Przeminie młodość
Pozostaną wspomnienia,
I bardzo często,
Niespełnione marzenia

225. Na to że życie ucieka,
Każdy człowiek narzeka

226. Od wieków to robimy,
Dzieci płodzimy

227. Młodość ma ma swoje prawa,
Powiedział znawca prawa

228. Tylko bez obawy,
Los bywa łaskawy

229. Życie jest snem,
O tym już wiem

230. Być albo nie być,
Oto jest pytanie
Lecz niestety nigdy,
Nie odpowiem na nie

231. Uroda to dar Boży,
Może Ci szczęścia przysporzyć

232. Chciwemu ciągle mało,
To by się niestety, zgadzało

233. Myśli we fraszkach zawarte,
Wszystkie są pieniądze warte

234. Może kiedyś na aptecznej półce,
Znajdziesz szczęście w pigułce

235. Kłamstwo ma krótkie nogi,
Więc schodź mu szybko z drogi

236. Wyciągnę szczęście spod ziemi,
Choćby było przykryte, milionem kamieni

237. Serce i rozum nie para,
To prawda, jak świat stara

238. Jakie były rządy,
Takie gość miał poglądy,
To mu żyć pomagało,
Spać mógł spokojnie śmiało

239. Na niedźwiedziu, nie dziel skóry,
Efekt może, być ponury

240. Życie to jest gra,
Która wiecznie trwa

241. Tylko optymista,
Z życia wciąż korzysta

242. Prawda w oczy kole,
Ale prawdę wolę

243. Krzykło dziecię, król jest nagi,
Innym zabrakło odwagi

244. Choć był z niego kawał łotra,
Stukał do Świętego Piotra

245. Moje drogie Panie,
Jestem na każde, wasze zawołanie

246. Potrzebna czapka niewidka,
Bo sprawa, jest bardzo brzydka

247. Stanęło mi w gardle kością,
To co inni, zwą miłością

248. Dyskutowałem z diabłem,
No i przepadłem

249. Zawsze oszczędzaj na czarną godzinę,
Znam ja dokładnie, tego przyczynę

250. Zanim się człowiek opamięta,
Mija cały rok, i mamy znów święta

251. Czyżby tego nie za wiele,
Z czterech stron nieprzyjaciele

252. Czas dla mnie stanął, w miejscu jednym,
Niestety, nieodpowiednim

253. Panna wąska, jak gałązka

254. Zatarg był o miedzę,
Dlatego tu siedzę

255. I po co te wielkie krzyki,
Nie odkryłeś, Ameryki

256. To nikogo nie zaskoczy,
Biednemu wiatr wieje w oczy

257. Wyobraźnia wybujała,
Niejednemu się przydała

258. Chociaż robił do nocnika,
Wiedział co to polityka

259. Z każdej troski,
Wyciągam wnioski

260. Zawsze grał tragiczne role,
Bo miał w życiu, taką dolę

261. Starych drzew się nie przesadza,
Chyba że drzewo, przeszkadza

262. Do ognia dodał oliwy,
Był co nieco, nadgorliwy

263. Życie nie sielanka,
Mleko nie maślanka

264. Włos mi z głowy, spaść nie może,
Lecz na wszelki wypadek, perukę założę

265. Chory z urojenia,
Wszystkie miał schorzenia

266. Kość niezgody,
Niszczy narody

267. Tak od niechcenia,
Doznał olśnienia

268. Data codziennie inna,
Taka jest ona zwinna

269. Nie narzekaj, na pogodę,
Poznaj wreszcie, jej urodę

270. Pod namiotem,
Milczenie jest złotem

271. Nie kryj swych emocji,
To cię tylko wzmocni

272. Co dzień miał tak kwaśną minę,
Jakby zawsze, jadł cytrynę

273. Topię swe żale,
W gorzale

274. Suknia przeźroczysta,
To rozpusta czysta

275. W garnku nic nie kipi,
W domu bieda skrzypi

276. Mówi, że jest ateista,
A z darów Boga, korzysta

277. Czas leczy rany,
Powiedział nabrany

278. Bez pracy nie ma kołaczy,
Każdy z nas wie, co to znaczy

279. Talenty miał ukryte,
I siły niespożyte

280. Ciągle zmienia zdanie,
I przy tym, nie kłamie

281. Zawdzięcza to swojej wiedzy,
Że jest lepszy, niż koledzy

282. Nie taki diabeł straszny,
Jakiego go malują,
Tylko mu niepotrzebnie,
Reputację psują

283. Nie zależy to od wieku,
Zawsze młodym, bądź człowieku

284. W życiu balans musi być,
Inaczej się nie da żyć

285. Ludzkie słowo nie wypowie,
Co się może, zmieścić w głowie

286. Kawał z dlugą brodą,
Kojarzy się, z retro modą

287. Poszedł za ciosem,
Pogodził się z losem

288. Nie denerwuj Ty się raczej,
Jak ciśnienie krwi ci skacze

289. Jak ci braknie argumentów,
To szukaj jakiegoś wykrętu

290. Szatą nie zwojujesz świata,
Bo człeka, nie zdobi szata

291. Tylko przy rodzinie,
Dobrze wiesz, nie zginiesz

292. Kota w worku nie kupuję,
Bo interes to rujnuje

293. Był za życia myślicielem,
Jednak, nie wymyślił wiele

294. Nawet za kratami,
Nie jesteśmy sami

295. Choć byli u żłobu,
Najedli się bobu

296. Zjadł wszystkie rozumy,
Miał powód do dumy

297. Czasami coś przekracza, ludzką wyobraźnię,
Często to widzę wyraźnie

298. Zawsze wodę, w usta bierze,
Kiedy mówi: ja ci wierzę

299. W sobie miał takie coś,
By innym robić na złość

300. Targu dobili,
Więc się opili

301. Na dwoje babka wróżyła,
Albo zeszczupleje, albo będzie tyła

302. Bał się śmierci panicznie,
Chociaż uśmiechała się ślicznie

303. Dali mu pośmiertnie,
Krzyże i medale
Których już niestety,
Nie założył wcale

304. Dali mu pośmiertnie,
Krzyże i ordery,
To był koniec jego,
Wojskowej kariery

305. Jak na coś, jest dzisiaj moda,
Nie zawsze ten fakt, urody ci doda

306. Myślał, że mu się wszystko w życiu należy,
Bo się zawsze pytał, ile się należy

307. Jak coś jest modne,
Nie musi być zaraz wygodne

308. Miał dobre intencje,
Ale niestety, nic więcej

309. Wróżba jest czegoś warta,
Jak jest prawdą poparta

310. Ponoć ściany uszy mają,
Ale widzieć się nie dają

311. Dziś możesz tylko liczyć, na własne nogi,
Zatem życzymy Państwu, szerokiej drogi

312. Ponoć nie miała świadomości,
Że ma do różnych, rzeczy skłonności

313. Ja niczego nie wykluczam,
Do wszystkiego, szukam klucza

314. Tak jak z nut kłamała,
Chociaż na żadnym, instrumencie nie grała

315. Mądra głowa,
Sukcesu połowa

316. Intuicja żyć mi pomaga,
Bo niczego odemnie, nigdy nie wymaga

317. Mydło i woda,
Młodości ci doda,
Nie żadne tam drogie kremy,
To już, z doświadczenia wiemy

318. Używając mydło i wodę,
Zachowasz urodę

319. Jej skóra i kości,
Przyprawiają mnie o mdłości

320. Zdrowy rozsądek,
Sukcesu początek

321. Dałem ci człowieku, duszę i ciało,
I ciągle ci jeszcze, za mało ?

322. Chociaż z diabłem była w zmowie,
Kiedyś za wszystko, w życiu odpowie

323. Niby nowonarodzony,
A już życiem, jest znudzony

324. W ostatecznym rozliczeniu,
Miał za dużo, na sumieniu

325. Miał chłop życia po uszy,
Codziennie mu baba łeb suszy

326. Prawił jej komplementa,
Tylko od wielkiego święta

327. Podejście do życia ma zdrowe,
Bo ciągle, ma pomysły nowe

328. Muszę spróbować, żyć na innym świecie,
Bo tu na ziemi, nie mieszczę się w żadnym budżecie

329. To sytuację całkiem zmienia,
Gość był z ministra, polecenia

330. Cud mi się nie zdarzył,
Chociaż mi się marzył

331. Ciężkie przyszły czasy,
Wciąż brakuje kasy

332. Trzeba nieźle się nagłowić,
Na czym można, dziś zarobić

333. Uważał, że ma same zalety,
Lecz nie potrafił ich wymienić, niestety

334. Nosił wilk razy kilka,
Aż mu pękło, żeber kilka

335. Ruszam na podbój Ameryki,
Daje to podobno, wspaniałe wyniki

336. Według podaży i popytu,
Chiny, najlepszym rynkiem zbytu

337. Oto koperta,
W niej jest oferta

338. Jak masz sprawę obgadaną,
Nie daj nigdy, za wygraną

339. Dzięki dobrej koniunkturze,
Przyszłość ci świetlaną wróżę

340. Uczciwy i wzorowy,
Zakład ubezpieczeniowy

341. Niczego się w życiu, nie dochrapał
Bo do wszystkiego, miał słomiany zapał

342. Chciałaby bardzo wiedzieć,
Co ją w przyszłości czeka,
A jak się wreszcie dowie,
To znowu narzeka

343. Mam wariantów masę,
Tylko gorzej z czasem

344. Wybije Ci to, młotkiem z głowy,

Będziesz miał nowy, problem gotowy

345. Z nią są same korowody,

Robi tylko mi przeszkody

346. To są prawdy, z życia wzięte,
Każdy ma z nas dzisiaj, nerwy nadszarpnięte

347. Dostał wreszcie w ryja,
Będzie z tego chryja

348. Z nudów umierała,
Ale żyć wciąż chciała

349. Życie tak szybko przeminie,
Jak film, oglądany w kinie

350. Dlatego, że była z szefem szczera,
Skończyła się szybko, jej kariera

351. Chude panie, ponoć w modzie,
Lecz często ich kości, stoją na przeszkodzie

352. Kariera jej się skończyła,
Kiedy 50, kilogramów przytyła

353. Każdą klasę powtarzła,
Bo ponoć wiedzę, sobie utrwalała

354. Cokolwiek zrobił,
Miał wytłumaczenie
Że przecież takiego,
Jego przeznaczenie

355. Apetyt rośnie, w trakcie jedzenia,
Lecz jej objadać, nie miałem sumienia

356. Z góry się ubezpieczył,
Bo jakiś podstęp wietrzył

357. W życiu doświadczył niejednego,
Niestety, niedoskonałego

358. Nie święci garnki lepią,
Nie wszyscy ludzie, biedę klepią

359. Życia uroki,
To na bok skoki

360. Wiedział z doświadczenia,
Że szybko zdanie zmienia

361. Zawsze na wszystko narzeka,
Taka jest niestety, natura człowieka

362. Natura ją wszechstronnie obdarzyła,
Dlatego o księciu śniła

363. Tak dużo w niej złości,
Ile w rybie ości

364. Tak mówiąc z grubsza,
Była coraz grubsza

365. Nie wyssał chyba tego z palca,
Potrzebnych jest dwoje, do walca

366. Wysoko mierzy,
Jak mu na czymś zależy

367. Ktoś chyba miał rację,
Życie, to w większości frustracje

368. W naszym zakładzie,
Na jakość, nacisk się kładzie

369. Dewiza naszego miasteczka,
To nasze torty i ciasteczka

370. Gorzko kiedyś pożałujesz,
Jak zdolności swe zmarnujesz

371. Był uzależniony,
Od cholery żony

372. Prawda jest niestety taka,
Straszny jest los pijaka

373. Wiecznie się z tym kryje,
Że na kredyt wciąż żyje

374. Muszę być z wami, bardzo szczery,
Dziś mnożą się afery

375. Okno na świat otwiera,
Każda zawodowa kariera

376. Jak się dostał na piedestał,
Z przyjaciółmi, gadać przestał

377. W formalinie,
Nic nie ginie

378. Widzę to po jego minie,
Znów podłożył komuś świnie

379. Ściepkę robimy,
Do monopolowego lecimy

380. Choć nieraz ci popsuła szyki,
Nigdy nie bój się krytyki

381. Znosi diabeł katusze,
Bo odda wszystko, za ludzką duszę

382. Chociaż chłop był barczysty,
To miał refleks szachisty

383. Chociaż flaki z siebie wyprujesz,
Świata tym, nie zawojujesz

384. Nikim i niczym się nie przejmował
Bo wszystko i wszystkich, w życiu krytykował

385. Dostał od szefa po nosie,
Bolek jest dzisiaj nie w sosie

386. Teraz jest w dużej cenie,
Każda praca na zlecenie

387. Jeśli nie chcesz wykazać pokory,
Zadbaj chociaż o pozory

388. Depresja to wróg numer jeden
Przekonał się z nas niejeden

389. W brodę sobie Jasio pluł,
Że nie skończył, żadnych szkół

390. Wąż się ze śmiechu dusi,
Jak swe ofiary kusi

391. Kobieta zwykle nie zdradza wieku,
Chyba, że jest na dobrym fleku

392. Ludzie popijają,
Problemy znikają

393. Doświadczenie przychodzi z wiekiem,
Wtedy, się stajesz innym człowiekiem

394. Był już tak zestresowany,
Jakby był na śmierć skazany

395. Wszystko lepsze u sąsiada,
Tak przynajmniej każdy gada

396. Czy republikanin, czy to demokrata
Nie zdoła zmienić, obecnego świata

397. Uważał, że życia analiza,
Do perfekcji go przybliża

398. Od zarania świata to wiemy,
Z ludźmi, są zawsze jakieś problemy

399. Był na pozycji znanej,
Niestety zawsze przegranej

400. Handel wymienny,
Jest bardzo cenny

401. Tego jeszcze nie grali,
Goście trzeźwi, z wesela wracali

402. Milczenie, jest zawsze w cenie

403. Mówili mu po nazwisku,
Bo był gość, na stanowisku

404. Nie raz w życiu zbłądził,
A teraz nami rządził

405. Dobra reklama,
Sprzedaje się sama

406. Zawsze był w życiu Kozłem ofiarnym,
Nawet w zakładzie karnym

407. Tak długo błądził,
Aż chłop zabłądził

408. Parę razy się w życiu uniosłem,
Ale przez to, nie podrosłem

409. Prędzej Ty fortunę stracisz,
Niż na giełdzie, się wzbogacisz

410. Na giełdzie straszna panika,
Wartość akcji, w oczach znika

411. Choć reklamacji, ja nie uznaję,
To dobry towar, u mnie się sprzedaje

412. Dziś reklama rządzi światem,
Trzeba iść z postępem zatem

413. Tym się tylko w pracy wyróżniał,
Że się zawsze, do niej spóźniał

414. Od soboty do soboty,
Nie mam chęci do roboty

415. Hasło-Monopolowy,
i problem masz z głowy

416. Mówi, że żyje w nędzy,
A pod łóżkiem, ma wór pieniędzy

417. W górali wstąpił, prawdziwy duch,
Ciupagi zaraz, poszły w ruch

418. Za siebie mówią wszystkie dane,
Już pół Polski, przez rząd jest sprzedane

419. Zagraniczne biznesy, nabijają kasę,
A w kraju bezrobotnych, mamy całą masę

420. Chociaż nigdy w życiu nie pracował,
To na same szczyty, się wywindował

421. Przyszły w Polsce czasy takie,
Tu najlepiej być żebrakiem

422. Myślał, że opanuje Kraków,
Bo był królem żebraków

423. Dziś w Polsce grunt, to brytyjski funt

424. Ponoć mamy w Polsce, teraz demokrację
Ale rząd i prezydent, mają zawsze rację

425. Spróbuj postawić wszystko, na jedną kartę,
Życie jest przecież, tego warte

426. Jeżeli masz klasę,
To procentuje z czasem

427. Niby był taki kumaty,
A ponosił same straty

428. Nie wiem sam, co jest grane,
Bo przecież wszystko, było z góry nagrane

429. Dużo ryzykował,
Ale kombinował

430. Był nad wyraz wyrozumiały,
Dlatego panie, za nim szalały

431. Skończyła się kasa,
Czas zacisnąć pasa

432. Każda sitwa,
Tnie jak brzytwa

433. Karty kredytowe,
Nieszczęścia gotowe

434. Okno na świat otwiera,
Każda kariera

435. Licz się jak umiesz,
Kiedyś to zrozumiesz

436. Uczyć wcale się nie muszę,
Urodziłem się geniuszem

437. Podatków nie płaci,
Szybko się bogaci

438. To się bardzo często zdarza,
Że waga w sklepie, nie doważa

439. Wyprowadziła mnie z równowagi,
Miała 30 kilogramów nadwagi

440. Karczma „Pod Brudasem”,
Będzie sławna z czasem

441. Za to żonie chwała,
Na wszystkim oszczędzała

442. Popił, pojadł, i popalił,
Potem się na życie żalił

443. Polecony z Urzędu Podatkowego,
Nie wróży nigdy nic dobrego

444. Jego marzenia,
Dostać nagłego olśnienia

445. Kieliszek wódki,
Zabija smutki

446. Rzecz idealna,
To rzecz nierealna

447. U kobiety, brak daty urodzenia,
Daje niestety, dużo do myślenia

448. Miał dostęp do kasy,
Wyjechał na wczasy

449. Potrzebny jest złoty środek,
By zachować młodość i urodę

450. Gość w przekonaniu wzrastał,
Że nikt mu do pięt, nie dorastał